W sądzie toczy się rozprawa przeciwko homoseksualiście oskarżonemu o gwałt dokonany na zakonnicy.
— Dlaczego zgwałcił pan tę biedną kobietę?
— Myślałem, że to jest Zorro...

- Gdzie kojarzą się najbardziej dobrane pary?
W akademiku. Przed pierwszym każdego miesiąca studentka jest goła, a student ma długi...

— Jak wygląda pozycja — „Na lisa"?
— On całą noc się czai, a rano ucieka.
— A pozycja na żabę?
— On leży, jemu leży, ona rechocze.

Dwóch facetów pomogło młodej dziewczynie naprawić samochód. Po robocie ona uśmiecha się wdzięcznie i pyta się:
— A jak będzie z zapłatą? Wolą panowie pieniądze, czy majteczki?
— Daj pani pieniądze. Odjechała. Oni dalej idą drogą.
— Głupia ona czy co? Na co nam jej majteczki? Ani na mnie, ani na ciebie...

Koleżanki chwalą się walorami swoich mężów.
— Mój ma dwadzieścia centymetrów — mówi jedna.
— Mój ma dwadzieścia pięć centymetrów — mówi druga.
— Mój ma dziesięć centymetrów — mówi trzecia.
— Phi!
— Nie phi, tylko fi!

Rodzice wysłali swoje nastoletnie córki na kolonie.
Po tygodniu przychodzi do domu kartka pocztowa.
— Kochani rodzice, tu jest wspaniale. Bawimy się jak damy... a jak nie damy, to się nie bawimy.

Spotyka się dwóch kumpli z wojska. Dawno się nie widzieli.
— A co tam ciebie?
— A ożeniłem się.
— I co, dobrze ci? Nie narzekasz?
— Nie narzekam...
— A to limo pod okiem to skąd?
— A to jak narzekałem...

Dwie przyjaciółki rozmawiają w kawiarni.
— Wiesz, wczoraj szłam przez park i zgwałcili mnie.
— I co, dzisiaj idziesz na milicję?
— Nie, dzisiaj wieczorem też idę do parku...

Król wyrusza na wyprawę krzyżową. Wzywa wiernego pazia.
— Mój drogi. Wręczam ci klucz do pasa cnoty mojej żony. Nikomu go, rzecz jasna, nie dawaj. Gdy wrócę za cztery lata, oddasz mi go we własne ręce.
Wierny paź, wzruszony zaufaniem przyjął depozyt. Król nie zdążył jeszcze odjechać mili od zamku, kiedy na spienionym koniu dogania go wierny paź.
— Królu, królu, nastąpiła pomyłka. Dałeś mi nie ten kluczyk!

Zazdrosny mąż nie chciał puścić żony samej do sanatorium. Wreszcie po długich prośbach i namowach zgodził się, ale pod pewnym warunkiem. Żona miała mu przysiąc na wszystkie świętości, że nikt jej nie dotknie powyżej podwiązek. Szczęśliwa żona pojechała do sanatorium. Kilka dni później zazdrosny mąż spotyka na ulicy kolegę. Od słowa do słowa dogadali się, że właśnie wrócił on z sanatorium i widział żonę kolegi.
— No i jak ona tam się czuje?
— Tak szczerze mówiąc, to ona chyba zwariowała. Nosi podwiązki na szyi!

Od wielu tygodni żona systematycznie zatruwa życie swemu mężowi. Nie zgadza się z nim w żadnej kwesti, czepia się o drobiazgi, prowokuje awantury. W końcu on nie wytrzymuje, ma tego dość. Postanawia ją ukarać w swoisty sposób. Łyka całą garść środków wzmagających potencję i zajmuje się żoną od wieczora do bladego świtu. Rano słaniając się ze zmęczenia idzie do pracy. Po powrocie ledwo zdążył zapukać do drzwi, a już otwiera mu uśmiechnięta żona, pachnąca, z nową fryzurą. W domu wszystko lśni czystością, a na stole czeka gorący obiad, ulubione przysmaki męża.
— Żono, skąd ta zmiana!
— Ty do mnie po ludzku, to i ja do ciebie po ludzku.

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Skończyły się wczasy, Kowalski wrócił na łono rodziny, do żony i dzieci. Po trzech miesiącach otrzymuje list od „koleżanki" z tego samego turnusu. — „Drogi Stasiu, czy pamiętasz ten wspaniały zachód słońca,
który oglądaliśmy przez okno Twojego pokoju? Okazało się, że wtedy nie tylko słońce zaszło..."

Mąż i żona, młode małżeństwo umówili się, że będą się kochać tylko w te dni tygodnia, które w nazwie mają literkę „r". Budzą się rano.
— Jaki mamy dziś dzień kochanie? — pyta się on.
— Niedzierla.

Stolarz wraz z przyjacielem wypili nieco w knajpie, a że zrobiło się późno postanowili zakończyć imprezę w domu stolarza. Weszli do mieszkania, rozebrali się, po czym stolarz bez jednego słowa wyjął zza szafy gruby kij i zaczął nim okładać żonę. Zbił ją tak strasznie, że ledwo wyczołgała się do kuchni. Usiedli do stołu, wypili.
— Słuchaj Kazek, a za co ty ją właściwie tak bijesz?
— Jak bym wiedział za co, to bym zabił.

Pierwsza „leżąca" randka.
— Połóż rękę na mym łonie — prosi dziewczyna.
— Co to jest mymłon? — dziwi się chłopak.

— Cześć stary, słyszałem, że się ożeniłeś.
— Ożeniłem się...
— Musisz być szczęśliwy?
— Muszę.

Na plaży nudystów.
— Pani mi się bardzo podoba.
— Tak, widzę to...

Na otwartym morzu zdarzyła się katastrofa. Zatonął statek. Wszyscy utonęli. Do bezludnej wyspy dopłynęło jedynie dwóch marynarzy i zakonnica. Żyli sobie zgodnie i szczęśliwie, aż któregoś dnia zakonnica powiedziała:
— Mam już dość tych świństw! I popełniła samobójstwo.
Dwaj marynarze żyli sobie zgodnie i szczęśliwie, aż po tygodniu jeden z nich powiedział:
— Mam już dość tych świństw... Odkopujemy zakonnicę.

Mąż wraca z pracy i ma wielką ochotę przyłożyć swojej żonie. Szuka pretekstu.
— Zupa! — wydaje polecenie.
W tym samym momencie na stole pojawia się talerz gorącej, pachnącej zupy.
— Drugie danie!
W tym samym momencie na stół podane zostaje ulubione drugie danie męża. Ten jest wściekły, że żona mu utrudnia.
— Pod stół!
Potulna żona wskakuje pod stół.
— Szczekaj!
— Hau, hau — odzywa się z pod stołu żona.
— Na swojego szczekasz...!!!




v:1.6.3   1.05 id: 320638