Chłopak i dziewczyna splecieni w miłosnym uścisku.
— Nie wiem dlaczego ja to z tobą robię? Jesteś taka brzydka!
— Mam przecież w sobie coś ładnego...?
— Tak, ale ja to zaraz wyjmę.

  Sprawy damsko-męskie

Inne:

— Cześć stary, dawno się nie widzieliśmy. Co u ciebie?
— Ożeniłem się. I co, lepiej?
Lepiej to chyba nie, ale na pewno częściej.

Na otwartym morzu zdarzyła się katastrofa. Zatonął statek. Wszyscy utonęli. Do bezludnej wyspy dopłynęło jedynie dwóch marynarzy i zakonnica. Żyli sobie zgodnie i szczęśliwie, aż któregoś dnia zakonnica powiedziała:
— Mam już dość tych świństw! I popełniła samobójstwo.
Dwaj marynarze żyli sobie zgodnie i szczęśliwie, aż po tygodniu jeden z nich powiedział:
— Mam już dość tych świństw... Odkopujemy zakonnicę.

Mąż i żona, młode małżeństwo umówili się, że będą się kochać tylko w te dni tygodnia, które w nazwie mają literkę „r". Budzą się rano.
— Jaki mamy dziś dzień kochanie? — pyta się on.
— Niedzierla.

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Koleżanki chwalą się walorami swoich mężów.
— Mój ma dwadzieścia centymetrów — mówi jedna.
— Mój ma dwadzieścia pięć centymetrów — mówi druga.
— Mój ma dziesięć centymetrów — mówi trzecia.
— Phi!
— Nie phi, tylko fi!

— Jakie są rodzaje kobiet?
1. Rusałki — ten mnie rusał, tamten rusał.
2. Damy — temu damy, tamtemu damy. .
3. Kotki — ten mnie miał, tamten miał.
4. Złote rybki — rypią się jak złoto.
5. Słomiane — rżną się jak sieczka.
6. Pobożne — najchętniej leżą krzyżem.
7. Dziecinne — co do rączki, to do buzi.
8. Chemiczne — rozkładają się w temperaturze pokojowej.
9. Partyjne — przyjmują wszystkich członków.
10. Domatorki — byle komu, aby w domu.

Pani Kowalska nie może doprosić się od męża, aby ten wymienił przepaloną żarówkę, naprawił cieknący kran, czy też połamane drzwiczki od szafy.
— Nie jestem elektrykiem. Nie jestem hydraulikiem. Nie jestem stolarzem — słyszy Kowalska w odpowiedzi na swoje wymówki.
Któregoś dnia Kowalski wraca z pracy i widzi zdziwiony, że żarówka jest wymieniona, kran nie cieknie, i szafka jest naprawiona.
— Kto to wszystko zrobił?
— Sąsiad z góry.
— Ile za to wziął?
— Nie chciał pieniędzy. Powiedział, że albo mam mu zaśpiewać, albo mu się oddać.
— I zaśpiewałaś?
— Nie jestem śpiewaczką.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Przychodzi baba do lekarza — psychiatry.
— Panie doktorze, ja ogromnie lubię naleśniki...
— I cóż w tym dziwnego? Ja też lubię.
— Naprawdę! Zapraszam pana do siebie, mam ich całą szafę.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Jasio z VIII c jest największym chuliganem w całej szkole. Dyrektor kazał mu wezwać do szkoły matkę. Na drugi dzień Jasio przychodzi do szkoły bez matki.
— Gdzie matka?
— Nie żyje. Walec ją wczoj ąj rozjechał.
— Biedny chłopcze, współczuję ci. Proszę, niech ojciec przyjdzie do szkoły, zastanowimy się nad twoim dalszym losem.
— Ojca wczoraj też rozjechał walec.
— Oj biedaku, co ty teraz będziesz robił?
— Jak to, co? Będę dalej jeździł walcem!

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Pewien rolnik miał wielką fermę kurzą. Żeby się kurom nie nudziło, kupił im koguta. Wiedział, że koguty są jurne, ale ten okaz był wyjątkowy. Pierwszego dnia zaliczył wszystkie kury. — Oj, bracie, przesadzasz — ostrzegał gospodarz. Drugiego dnia kogut przefrunął przez płot do sąsiada, który miał fermę kaczek. Kogut zaliczył wszystkie.

— Oj, bo to się źle skończy — ostrzegał gospodarz. Trzeciego dnia rolnik wychodzi ze swej chaty i widzi, że kogut
leży jak nieżywy.
— A nie mówiłem, nie ostrzegałem! Na to kogut otwiera jedno oko.
— Pssst, zjeżdżaj stąd, bo mi wrony płoszysz!

Przed Nowym Targiem góral, stojący przy drodze, zatrzymuje samochód. Brutalnie wyciąga kierowcę i ciągnie w krzaki. Tam wyciąga zza pazuchy siekierę i każe przestraszonemu człowiekowi ściągać spodnie.
— A teraz łonanizuj się, bo jak nie, to cię toporeckiem... Po chwili odpoczynku baca powtarza.
— A tera łonanizuj się...
Po kilku takich rozkazach facet jest zupełnie wyczerpany.
— Baco, ja już nie mogę...
— Dobra, panocku zakładajcie spodnie. Maryna, wyłaź za krzaka, panocek zawiezie cię do Nowego Targu.

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...


v:1.6.3   1.05 id: 410817