Do lekarza przychodzi zaniepokojony mężczyzna.
— Panie doktorze, mam jedno jądro całe sine. Lekarz bada wnikliwie.
— Przykro mi, obawiam się, że to rak. Konieczna jest amputacja. Szybko wykonał operację. Po kilku dniach mężczyzna znowu przychodzi i pokazuje drugie jądro, zupełnie sine.
— No tak, obawiałem się tego. To złośliwa odmiana, są przerzuty. Konieczna jest amputacja drugiego
Przerażony mężczyzna się zgadza. Po kilku dniach przychodzi zupełnie załamany. Ma sine całe podbrzusze. Lekarz bada go dokładnie.
— Mam dla pana dobrą wiadomość. To wcale nie jest rak. Dżinsy panu farbują.

  Przychodzi baba do...

Inne:

— Cześć stary, dawno się nie widzieliśmy. Co u ciebie?
— Ożeniłem się. I co, lepiej?
Lepiej to chyba nie, ale na pewno częściej.

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Od wielu tygodni żona systematycznie zatruwa życie swemu mężowi. Nie zgadza się z nim w żadnej kwesti, czepia się o drobiazgi, prowokuje awantury. W końcu on nie wytrzymuje, ma tego dość. Postanawia ją ukarać w swoisty sposób. Łyka całą garść środków wzmagających potencję i zajmuje się żoną od wieczora do bladego świtu. Rano słaniając się ze zmęczenia idzie do pracy. Po powrocie ledwo zdążył zapukać do drzwi, a już otwiera mu uśmiechnięta żona, pachnąca, z nową fryzurą. W domu wszystko lśni czystością, a na stole czeka gorący obiad, ulubione przysmaki męża.
— Żono, skąd ta zmiana!
— Ty do mnie po ludzku, to i ja do ciebie po ludzku.

Do pani Kowalskiej wpada znajomy męża w czasie, gdy ten jest w pracy. Piją herbatkę, w końcu znajomy proponuje Kowalskiej, że da jej milion złotych, jeśli mu się odda. Ta po krótkim wahaniu Kowalska godzi się. O czwartej przychodzi mąż z pracy i już od progu woła:
— Czy był tu rano Franek?
— No, był... — mówi przestraszona Kowalska.
— Oddał ten milion złotych, co był mi winien?

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Przychodzi baba do lekarza.
— Proszę się rozebrać.
— A gdzie mam położyć ubranie?
— A tu, obok mojego...

Do lekarza przychodzi mężczyzna.
— Panie doktorze, ja chyba nie mogę mieć dzieci.
— Zaraz sprawdzimy. Proszę oto jest słoik, proszę iść za parawan i tam oddać nasienie.
Facet idzie za parawan, a stamtąd za chwilę słychać stękanie, sapanie i wzdychanie.
Trwało to może z piętnaście minut, aż z gabinetu pouciekały przerażone pielęgniarki. W końcu lekarz nie wytrzymał.
— Panie, dosyć tego. Nie przyszedł pan tu dla przyjemności. Zza parawanu wychodzi zawstydzony facet, spocony jak mysz.
— Ja bardzo przepraszam. Próbowałem prawą ręką, próbowałem lewą ręką. Próbowałem nawet przez szmatę. I nic... Nie mogę odkręcić tego słoika.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Ojciec pyta się synka, czy chciałby mieć braciszka czy siostrzyczkę. Pytanie jest na czasie, jako że matka leży na porodówce.
— Kiedy ja się wstydzę...
— Ale nie wstydź się, jesteś już dużym chłopcem.
— Chciałbym mieć konia na biegunach, ale boję się czy mamie c... nie pęknie.

W przedziale wagonu jedzie mama z małym synkiem, a na przeciwko siedzi zadbany pan w średnim wieku.
— Proszę pana, czy ma pan żonę? — pyta się malec.
— Nie, chłopcze.
— A samochód pan ma?
— Mam.
— A dużo pan zarabia?.
— Owszem, niemało.
— Mamusiu, o co jeszcze miałem się zapytać tego pana?

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Zając — chuligan dokuczał małym liskom mówiąc, że jeśli tylko zechce, to zgwałci ich matkę. Liski opowiedziały o tym lisicy. Ta wściekła postanowiła dopaść zająca.
Zobaczyła go i puściła się za nim w pogoń. Miała jednak pecha. Zajączek przebiegł przez wydrążony pień, a lisica utknęła tak, że tylko wystawał jej zadek.
Zając wyszedł z drugiej strony pnia, zaszedł lisicę od tyłu.
— Wiesz moja droga, mi na tym specjalnie nie zależy, ale skoro już obiecałem twoim dzieciom...

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Pani przyniosła na lekcję biologii akwarium. Gdy weszła do klasy, Jasio, znany kawalarz, gwizdnął, ile miał sił w płucach. Przestraszona pani puściła akwarium na podłogę. Rybki i akwarium poszły na straty. Zrobiła się wielka awantura.
Dyrektor kazał milicjantom przywieźć matkę Jasia do szkoły. Przestraszona kobiecina, prowadząca gospodarstwo rolne, stanęła na progu gabinetu dyrektora trzęsąc się ze strachu. Gdy ten powiedział, co się stało, odetchnęła z ulgą.
— Jużem myślała, że coś gorszego nabroił. Wie pan, jak kiedyś doiłam krowę, a Jasio głośno gwizdnął, to tylko mi cycki w rękach zostały.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Przy kawiarnianym stoliku siedzą dwie przyjaciółki i rozmawiają-
— Przechodziłam wczoraj a propos kawiarni, wpadłam i skompromitowałam dwa ciasteczka.
Siedzący obok profesor — filolog nie wytrzymał.
Przepraszam bardzo. Właściwie nie powinienem się wtrącać, ale uważam, że gdy nie rozumie się znaczenia obcych słów, to nie powinno się ich używać...
— Czy pan ma do mnie jakieś alibi?

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...


v:1.6.3   3.17 id: 581003