Do pani Kowalskiej wpada znajomy męża w czasie, gdy ten jest w pracy. Piją herbatkę, w końcu znajomy proponuje Kowalskiej, że da jej milion złotych, jeśli mu się odda. Ta po krótkim wahaniu Kowalska godzi się. O czwartej przychodzi mąż z pracy i już od progu woła:
— Czy był tu rano Franek?
— No, był... — mówi przestraszona Kowalska.
— Oddał ten milion złotych, co był mi winien?

  Sprawy damsko-męskie

Inne:

Młodej, pięknej dziewczynie zepsuł się przed Nowym Targiem samochód, elegancki mercedes. Miała szczęście, akurat drogą szło dwóch górali. Znali się trochę na mechanice i naprawili samochód. Dziewczyna proponuje im pieniądze, ale oni kręcą głowami i mówią wprost, że zapłatę to oni chcą, ale w naturze. Rozbawiona dziewczyna zgadza się.
10
— Dobrze chłopcy, ale przedtem założę wam takie gumki, żebym w ciążę nie zaszła...
Transakcja odbyła się jak należy. Wszyscy byli zadowoleni. Po kilku dniach w knajpie spotykają się ci sami górale.
— Pisała do ciebie?
— Nie. A do ciebie?
— Też nie.
— Słuchaj, czy ci zależy na tym, aby ona nie zaszła w ciążę?
— Nie zależy.
— To może ściągniemy te gumki?

Stolarz wraz z przyjacielem wypili nieco w knajpie, a że zrobiło się późno postanowili zakończyć imprezę w domu stolarza. Weszli do mieszkania, rozebrali się, po czym stolarz bez jednego słowa wyjął zza szafy gruby kij i zaczął nim okładać żonę. Zbił ją tak strasznie, że ledwo wyczołgała się do kuchni. Usiedli do stołu, wypili.
— Słuchaj Kazek, a za co ty ją właściwie tak bijesz?
— Jak bym wiedział za co, to bym zabił.

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Rodzice wysłali swoje nastoletnie córki na kolonie.
Po tygodniu przychodzi do domu kartka pocztowa.
— Kochani rodzice, tu jest wspaniale. Bawimy się jak damy... a jak nie damy, to się nie bawimy.

Synek nakrył rodziców w intymnej sytuacji.
— Co robicie?
— Popycham mamę — odpowiada mimowolnie spłoszony ojciec.
— To jeszcze nic — stwierdza rezolutny synek — wczoraj jakby się mama nie opierała o szafę, to pan listonosz by ją na pocztę zapchał.

W Akademii Medycznej podczas wykładu docent zbiera materiał do swojej pracy naukowej.
— Proszę państwo, kto z was współżyje codziennie — proszę podnieść rękę do góry... dziękuję. Kto współżyje raz na tydzień... — dziękuję. Kto raz na miesiąc... dziękuję. Kto raz na rok... — dziękuję.
— To ja panie profesorze raz na rok, tu jestem.
— Dziękuję bardzo.
— Tu jestem panie profesorze, to ja raz na rok.
— Tak wiem, ale dlaczego pan się tak cieszy?
— Bo to już jutro!!!

Lekarz spaceruje po cmentarzu.
Nagle widzi okazały nagrobek, na którym widnieje napis — „Baba".
Lekarz przygląda się zainteresowany, gdy nagle spod ziemi słyszy głos.
— Panie doktorze, czy ma pan coś na robaki?

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Przychodzi baba do lekarza.
— Panie doktorze, ja mam chyba w sobie zbyt dużo hormonów męskich?
— Dlaczego pani tak sądzi?
— Bo widzi pan, muszę się codziennie golić, mam silnie owłosioną klatkę piersiową i w ogóle włosy rosną mi w dół aż do samego członka.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Przychodzi jąkała do lekarza.
— Pa-pa-panie do-doktorze ja-ja się ją-jąkam i mi to ba-bardzo prze-przeszkadza w pra-pracy.
— A gdzie pan pracuje?
— Na fe-fermie ku-kurzej.
— I co pan tam robi?
— Ka-ka-karmię ku-kury.
— A w czym panu przeszkadza jąkanie?
Wy-wyjdę rano z zia-ziarnem i jak krzy-krzyknę: Pie! pie! pie! to za-zaraz le-leci do mnie dzie-dziesięć ty-tysięcy ku-kur i dzio-dziobią to zia-ziarno.
Jak już na-nadziobią to sobie pójdą, tylko ten ko-kogut zo-zostaje i dzio-dziobie mnie w ko-kostkę.
Ja do niego mó-mówię spie-spie-spie... i znowu te dzie-dziesięć ty-tysięcy kur le-leci do mnie.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Spotkały się dwa żółwie. Od słowa do słowa i postanowiły rozpić pół litra.
Podszedł do nich trzeci i pyta się, czy może się przyłączyć.
— Oj, to będzie za mało, skocz po drugą butelkę, my tu na ciebie zaczekamy.
Czekają rok, drugi, a jego wciąż nie ma.
— Chyba nie będziemy już dłużej czekać...?
— Pewnie, odkręcaj butelkę...
A na to trzeci żółw ukryty w krzakach.
— Oj, bo nie pójdę...

Młody juhas wraca z wojska po dwuletniej służbie. Żona Jagna chwyta go za rękę i ciągnie do sypialni. On stanowczym gestem zatrzymuje ją i mówi:
— Chodź Jagna, pójdziem na spacer. Wyprowadził ją na połoninę.
— Widzisz Jagna to piknę niebo?
— Oj widzę, widzę, ale chodź prędko do chałupy.
— A widzisz Jagna te piknę smreki?
— Widzę, ale chodźmy już...
— A widzisz te piknę wirchy?
— No, widzę...
— To patrz Jagna uważnie i za pamiętaj, bo teraz przez miesiąc to będziesz tylko sufit oglądała

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...


v:1.6.3   1.00 id: 111241