Facet miał papugę, która nałogowo piła wódkę. Ponieważ gospodarz też był miłośnikiem tego trunku, często dochodziło do awantur.
Któregoś dnia facet oświadczył swojej papudze:
— Jeżeli jeszcze raz wypijesz moją wódkę, to ci wszystkie pióra z d... powyrywam!
Wraca z pracy i widzi, że barek otwarty, na podłodze leży pusta butelka po wódce.
Pijana papuga na jego widok zaczyna wyrywać sobie z ogona pióra mówiąc: — A po kiego diabła mi one...?

  Zwierzęta

Inne:

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Pani Kowalska nie może doprosić się od męża, aby ten wymienił przepaloną żarówkę, naprawił cieknący kran, czy też połamane drzwiczki od szafy.
— Nie jestem elektrykiem. Nie jestem hydraulikiem. Nie jestem stolarzem — słyszy Kowalska w odpowiedzi na swoje wymówki.
Któregoś dnia Kowalski wraca z pracy i widzi zdziwiony, że żarówka jest wymieniona, kran nie cieknie, i szafka jest naprawiona.
— Kto to wszystko zrobił?
— Sąsiad z góry.
— Ile za to wziął?
— Nie chciał pieniędzy. Powiedział, że albo mam mu zaśpiewać, albo mu się oddać.
— I zaśpiewałaś?
— Nie jestem śpiewaczką.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Do lekarza przychodzi mężczyzna.
— Panie doktorze, ja chyba nie mogę mieć dzieci.
— Zaraz sprawdzimy. Proszę oto jest słoik, proszę iść za parawan i tam oddać nasienie.
Facet idzie za parawan, a stamtąd za chwilę słychać stękanie, sapanie i wzdychanie.
Trwało to może z piętnaście minut, aż z gabinetu pouciekały przerażone pielęgniarki. W końcu lekarz nie wytrzymał.
— Panie, dosyć tego. Nie przyszedł pan tu dla przyjemności. Zza parawanu wychodzi zawstydzony facet, spocony jak mysz.
— Ja bardzo przepraszam. Próbowałem prawą ręką, próbowałem lewą ręką. Próbowałem nawet przez szmatę. I nic... Nie mogę odkręcić tego słoika.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Trzech przedszkolaków licytuje się, którego z nich dziadek jestnajstarszy.
Mój jest taki stary — mówi pierwszy, że cały jest pomarszczony.
— To jeszcze nic — mówi drugi, mój jest taki stary, że jest całkiem siwy.
— A mój był taki stary - wtrąca się trzeci — że tatuś musiał go zastrzelić.

Przychodzi mysz do baru, staje na progu i pyta się szeptem barmana:
— Czy jest kot?
— Jest, ale śpi.
— To poproszę setkę i już uciekam.
Po chwili wraca.
— Kot jeszcze śpi?
— Śpi.
— To nalej mi jeszcze setkę. Mysz wypiła, otarła wąsy, czknęła.
— Jeszcze raz seta i obudź kota!

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Zły niedźwiedź chodził po lesie i tylko czekał, aby komuś przyłożyć. Zobaczył zająca.
— Ty zając, czemu chodzisz bez czapki? I łup go!
Idzie dalej, zobaczył wilka.
— Wiesz co, mam ochotę komuś przyłożyć...
— No to idziemy do zająca...
— On już dostał, głupio tak jakoś...
— Pretekst zawsze się znajdzie. Poprosisz go o papierosa. Jak da z filtrem to powiesz, że chciałeś bez filtra. Jak da bez filtra to powiesz, że chciałeś z filtrem.
Poszli do zająca.
— Cześć zajączku, poczęstuj mnie papierosem.
— Chcesz z filtrem, czy bez filtra?
— Zając, ty znowu bez czapki chodzisz...

Młody juhas wraca z wojska po dwuletniej służbie. Żona Jagna chwyta go za rękę i ciągnie do sypialni. On stanowczym gestem zatrzymuje ją i mówi:
— Chodź Jagna, pójdziem na spacer. Wyprowadził ją na połoninę.
— Widzisz Jagna to piknę niebo?
— Oj widzę, widzę, ale chodź prędko do chałupy.
— A widzisz Jagna te piknę smreki?
— Widzę, ale chodźmy już...
— A widzisz te piknę wirchy?
— No, widzę...
— To patrz Jagna uważnie i za pamiętaj, bo teraz przez miesiąc to będziesz tylko sufit oglądała

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Siedzi baca przed chałupą, a obok bawi się śliczny szczeniak
— owczarek podhalański.
— Baco, sprzedajcie mi tego pieska? — prosi przechodzący turysta.
— Czemu ni...
— A ile chcecie za niego?
— 10 milionów.
— 10 milionów! Chyba sobie kpicie ze mnie!
Za kilka godzin turysta znowu przechodzi koło chałupy bacy.
— I co baco, sprzedaliście tego pieska za 10 milionów?
— Sprzedać nie sprzedałem, ale wymieniłem z sąsiadem na dwa koty, co kosztowały po pięć milionów każdy...

Hrabia wraca z polowania i przed bramą wjazdową do zamku widzi wielki, wysikany na śniegu, napis „Serdecznie witamy pana hrabiego!".
Hrabia się wzruszył, bowiem na dworze był 30-stopniowy mróz.
— Kto to mógł zrobić? — zastanawia się głośno — Podstoli nie. On by się nie zdobył na takie poświęcenie. Podczaszy też nie, bo wredny. Jedyną osobą, która mogła by to zrobić byłbyś ty mój wierny Janie, ale ty przecież nigdy w życiu pióra w ręku nie trzymałeś...
— Pióro to pani hrabina trzymała... — wyjaśnia skromnie Jan.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

W knajpie przy wódce spotkało się dwóch kumpli. Było już późno, zamykali lokal, a oni czuli się niedopici.
— Chodźmy do mnie do domu, zapraszam cię.
— Nie wypada. Mieszkasz z żoną i teściową. Będą się rzucać.
— Nic się nie przejmuj. Wszystko będzie dobrze.
W domu na pierwszy odgłos dzwonka wybiegają do korytarza żona i teściowa.
Obie roześmiane, pomagają zdjąć płaszcze, sadzają do stołu, nakrywają, podają wódeczkę i co najlepszego w lodówce.
— Stary, ty jesteś czarodziejem. Jak je wychowałeś?
— To bardzo proste. Gdy pierwszy raz wróciłem pijany do domu, a one na mnie wyskoczyły z gębą, wzięłem nożyczki i ostrzygłem pudla. Zdarzyło mi się drugi raz, one na mnie z gębą, a ja nic tylko łaps za nożyczki i strzygę pudla. Za trzecim razem wzięłem siekierkę i zarąbałem pudla.
— No dobrze, ale co to ma wspólnego z żoną i teściową?
— One są już po drugim strzyżeniu.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...


v:1.6.3   1.00 id: 121207