- Gdzie kojarzą się najbardziej dobrane pary?
W akademiku. Przed pierwszym każdego miesiąca studentka jest goła, a student ma długi...

  Sprawy damsko-męskie

Inne:

W Gruzji ekipa naukowców stara się wyjaśnić zagadkę długowieczności tamtejszej ludności. W jednej z wiosek pytają się starego dziadka:
— Jaka jest pańska recepta na długowieczność?
— Świeże jarzynki. Rano, w południe i wieczorem.
— A ile ma pan lat?
— 98.
Zaczepiają następnego.
— A jaka jest pańska recepta na długowieczność?
— Gimnastyka. Rano, po południu i wieczorem.
— A ile ma pan lat?
— 108.
Podchodzą na następnego nestora.
— Jaka jest pańska recepta na długowieczność?
— Dziewczynki. Używam je rano, po południu i wieczorem.
— A ile ma pan lat?
— 38.

Na otwartym morzu zdarzyła się katastrofa. Zatonął statek. Wszyscy utonęli. Do bezludnej wyspy dopłynęło jedynie dwóch marynarzy i zakonnica. Żyli sobie zgodnie i szczęśliwie, aż któregoś dnia zakonnica powiedziała:
— Mam już dość tych świństw! I popełniła samobójstwo.
Dwaj marynarze żyli sobie zgodnie i szczęśliwie, aż po tygodniu jeden z nich powiedział:
— Mam już dość tych świństw... Odkopujemy zakonnicę.

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Zazdrosny mąż nie chciał puścić żony samej do sanatorium. Wreszcie po długich prośbach i namowach zgodził się, ale pod pewnym warunkiem. Żona miała mu przysiąc na wszystkie świętości, że nikt jej nie dotknie powyżej podwiązek. Szczęśliwa żona pojechała do sanatorium. Kilka dni później zazdrosny mąż spotyka na ulicy kolegę. Od słowa do słowa dogadali się, że właśnie wrócił on z sanatorium i widział żonę kolegi.
— No i jak ona tam się czuje?
— Tak szczerze mówiąc, to ona chyba zwariowała. Nosi podwiązki na szyi!

Dwóch facetów pomogło młodej dziewczynie naprawić samochód. Po robocie ona uśmiecha się wdzięcznie i pyta się:
— A jak będzie z zapłatą? Wolą panowie pieniądze, czy majteczki?
— Daj pani pieniądze. Odjechała. Oni dalej idą drogą.
— Głupia ona czy co? Na co nam jej majteczki? Ani na mnie, ani na ciebie...

Synek nakrył rodziców w intymnej sytuacji.
— Co robicie?
— Popycham mamę — odpowiada mimowolnie spłoszony ojciec.
— To jeszcze nic — stwierdza rezolutny synek — wczoraj jakby się mama nie opierała o szafę, to pan listonosz by ją na pocztę zapchał.

Pewien młody mężczyzna, miłośnik kobiet, miał mówiącą papugę. Często przyprowadzał do domu dziewczyny i zdarzało się, że w najgorętszym momencie amorów papuga zaczynała wtrącać swoje komentarze. Peszyło to dziewczyny, które ubierały się i wychodziły. Któregoś dnia, oczekując na przybycie szczególnie atrakcyjnej pani, facet powiedział do papugi:
— Łeb do ściany i ani mru-mru, bo ci go ukręcę.
Akcja miłosna w toku. Papuga siedzi posłusznie odwrócona tyłem do tapczanu. W pewnym momencie słyszy głos.
— Zarzuć mi nogi na szyję. Papuga nie wytrzymuje.
— Czort tam z łbem. Muszę zobaczyć ten numer.

Lekarz spaceruje po cmentarzu.
Nagle widzi okazały nagrobek, na którym widnieje napis — „Baba".
Lekarz przygląda się zainteresowany, gdy nagle spod ziemi słyszy głos.
— Panie doktorze, czy ma pan coś na robaki?

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Do lekarza przychodzi mężczyzna.
— Panie doktorze, ja chyba nie mogę mieć dzieci.
— Zaraz sprawdzimy. Proszę oto jest słoik, proszę iść za parawan i tam oddać nasienie.
Facet idzie za parawan, a stamtąd za chwilę słychać stękanie, sapanie i wzdychanie.
Trwało to może z piętnaście minut, aż z gabinetu pouciekały przerażone pielęgniarki. W końcu lekarz nie wytrzymał.
— Panie, dosyć tego. Nie przyszedł pan tu dla przyjemności. Zza parawanu wychodzi zawstydzony facet, spocony jak mysz.
— Ja bardzo przepraszam. Próbowałem prawą ręką, próbowałem lewą ręką. Próbowałem nawet przez szmatę. I nic... Nie mogę odkręcić tego słoika.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Na lekcji historii pani opowiada dzieciom o obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu.
— Proszę pani, a mój dziadek zginął w Oświęcimiu! — woła mały Henio, dumny, że może zaimponować kolegom.
— No, tak hitlerowcy go zamordowali...
— Nie proszę pani. Był pijany i spadł z wieżyczki wartowniczej prosto na druty kolczaste.

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Zły niedźwiedź chodził po lesie i tylko czekał, aby komuś przyłożyć. Zobaczył zająca.
— Ty zając, czemu chodzisz bez czapki? I łup go!
Idzie dalej, zobaczył wilka.
— Wiesz co, mam ochotę komuś przyłożyć...
— No to idziemy do zająca...
— On już dostał, głupio tak jakoś...
— Pretekst zawsze się znajdzie. Poprosisz go o papierosa. Jak da z filtrem to powiesz, że chciałeś bez filtra. Jak da bez filtra to powiesz, że chciałeś z filtrem.
Poszli do zająca.
— Cześć zajączku, poczęstuj mnie papierosem.
— Chcesz z filtrem, czy bez filtra?
— Zając, ty znowu bez czapki chodzisz...

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...


v:1.6.3   1.00 id: 070240