— Jak wygląda pozycja — „Na lisa"?
— On całą noc się czai, a rano ucieka.
— A pozycja na żabę?
— On leży, jemu leży, ona rechocze.

  Sprawy damsko-męskie

Inne:

Pani, wraz ze swoją suczką, pojechała na wczasy. Już pierwszego dnia podczas spaceru na deptaku za suczką zaczęła się uganiać cała sfora psów.
— Wracamy do ośrodka — decyduje pani—w końcu to ja jestem na wczasach, a nie ty.

Dwóch kumpli siedzi w restauracji przy wódeczce.
— Wiesz Franek, chyba rozejdę się ze swoją starą.
— Dlaczego?
— Jest strasznie marudna. Od 8 miesięcy zanudza mnie o to samo.
— O co?
— Żebym wyniósł choinkę do śmietnika.

Mąż wraca z pracy i ma wielką ochotę przyłożyć swojej żonie. Szuka pretekstu.
— Zupa! — wydaje polecenie.
W tym samym momencie na stole pojawia się talerz gorącej, pachnącej zupy.
— Drugie danie!
W tym samym momencie na stół podane zostaje ulubione drugie danie męża. Ten jest wściekły, że żona mu utrudnia.
— Pod stół!
Potulna żona wskakuje pod stół.
— Szczekaj!
— Hau, hau — odzywa się z pod stołu żona.
— Na swojego szczekasz...!!!

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Od wielu tygodni żona systematycznie zatruwa życie swemu mężowi. Nie zgadza się z nim w żadnej kwesti, czepia się o drobiazgi, prowokuje awantury. W końcu on nie wytrzymuje, ma tego dość. Postanawia ją ukarać w swoisty sposób. Łyka całą garść środków wzmagających potencję i zajmuje się żoną od wieczora do bladego świtu. Rano słaniając się ze zmęczenia idzie do pracy. Po powrocie ledwo zdążył zapukać do drzwi, a już otwiera mu uśmiechnięta żona, pachnąca, z nową fryzurą. W domu wszystko lśni czystością, a na stole czeka gorący obiad, ulubione przysmaki męża.
— Żono, skąd ta zmiana!
— Ty do mnie po ludzku, to i ja do ciebie po ludzku.

Koleżanki chwalą się walorami swoich mężów.
— Mój ma dwadzieścia centymetrów — mówi jedna.
— Mój ma dwadzieścia pięć centymetrów — mówi druga.
— Mój ma dziesięć centymetrów — mówi trzecia.
— Phi!
— Nie phi, tylko fi!

W sądzie toczy się rozprawa przeciwko homoseksualiście oskarżonemu o gwałt dokonany na zakonnicy.
— Dlaczego zgwałcił pan tę biedną kobietę?
— Myślałem, że to jest Zorro...

Pani Kowalska nie może doprosić się od męża, aby ten wymienił przepaloną żarówkę, naprawił cieknący kran, czy też połamane drzwiczki od szafy.
— Nie jestem elektrykiem. Nie jestem hydraulikiem. Nie jestem stolarzem — słyszy Kowalska w odpowiedzi na swoje wymówki.
Któregoś dnia Kowalski wraca z pracy i widzi zdziwiony, że żarówka jest wymieniona, kran nie cieknie, i szafka jest naprawiona.
— Kto to wszystko zrobił?
— Sąsiad z góry.
— Ile za to wziął?
— Nie chciał pieniędzy. Powiedział, że albo mam mu zaśpiewać, albo mu się oddać.
— I zaśpiewałaś?
— Nie jestem śpiewaczką.

Wychodzi baba od lekarza.
— Na śmierć zapomniałam jak lekarz nazwał moją chorobę. Zawraca.
— Panie doktorze. Pan tak dziwnie nazwał moją chorobę... Jak to było? Żaba? Ryba?
— Nie proszę pani, to rak.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

— Panie doktorze, mam bardzo brzydką żonę, czy mógłby jej pan zrobić operację plastyczną?
— Oczywiście, ale to będzie drogo kosztowało...
— No to nic z tego, nie mam pieniędzy.
Na drugi dzień lekarz spotyka pacjenta spacerującego wraz z żoną po ulicy.
Lekarz popatrzył na żonę i odciągnął faceta na bok.
— Proszę pana, pan tak nie może żyć. Zrobię tę operację za pół ceny.
— Już nie trzeba. Leśniczy za pół litra obiecał ją zastrzelić.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Siostra skarży się na brata.
— Mamo, Kaziu obgryza babci paznokcie!
— Kaziu, przestań.
— Mamo, on ciągle obgryza.
— Kaziu, jak nie przestaniesz obgryzać babci paznokci to zamknę trumnę.

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Chłop wybrał się wozem konnym na targ. Obok wozu biegł jego pies. W pewnym momencie droga zaczęła się piąć ostro pod górę. Koń ledwo ciągnął wyładowany po brzegi wóz.
Chłop, aby „zachęcić" konia do wysiłku, okładał go batem. Nagle koń stanął, odwrócił głowę i powiedział:
— Jeśli jeszcze raz uderzysz mnie batem, to tak cię kopnę, że się
w grobie obudzisz!
— Rany boskie! — krzyczy chłop — pierwszy raz w życiu słyszę, żeby koń gadał...
Na te słowa odzywa się pies.
Ja też...

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...


v:1.6.3   1.00 id: 131258