Lew zwołał w dżungli zebranie.
— Niech piękne zwierzęta siądą po mojej lewej stronie, a mądre
po prawej — zarządził. Zakotłowało się i po chwili na placu przed obliczem lwa została
tylko żaba.
— A ty co, nie słyszysz?
— No przecież się nie rozdwoję!

  Zwierzęta

Inne:

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Rodzice wysłali swoje nastoletnie córki na kolonie.
Po tygodniu przychodzi do domu kartka pocztowa.
— Kochani rodzice, tu jest wspaniale. Bawimy się jak damy... a jak nie damy, to się nie bawimy.

Lekarz spaceruje po cmentarzu.
Nagle widzi okazały nagrobek, na którym widnieje napis — „Baba".
Lekarz przygląda się zainteresowany, gdy nagle spod ziemi słyszy głos.
— Panie doktorze, czy ma pan coś na robaki?

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Do wiejskiego dentysty przychodzi bardzo wysoki pacjent z bólem zęba. Ząb trzeba usunąć, ale dentysta, dysponując tylko zwykłym taboretem, nie może wykonać zabiegu.
W końcu wpada na pomysł i każe pacjentowi położyć się na podłodze.
Po skończonym zabiegu pacjent nadal jęczy.
— Oj jak boli, jak strasznie boli...
— Dlaczego, przecież już po wszystkim?
— Pan doktor stoi mi na jądrach.

Na lekcji wychowania obywatelskiego jest wizytacja. Pani zadaje dzieciom pytanie.
— Kto jest najbardziej znanym człowiekiem na świecie? Które z was udzieli prawidłowej odpowiedzi, dostanie nagrodę — nowy piórnik.
Z ostatniej ławki zgłasza się Jasio.
— Najbardziej znanym człowiekiem na świecie jest Lenin.
— Brawo Jasiu, wygrałeś piórnik!
Jasiu wraca do swojej ławki ze spuszczoną głową i szepcze do siebie.
— Przepraszam, Winetou. Biznes to biznes.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Na lekcji wychowania plastycznego pani zadała dzieciom do narysowania abstrakcyjny temat — panikę. Dzieci się mozolą, rysując sceny pożarów, zamachów terrorystycznych, itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę.
— Co to ma być?
— Jak to co? Panika.
— Dlaczego?
— Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani widziała, jaka w domu była panika...

Zając — chuligan dokuczał małym liskom mówiąc, że jeśli tylko zechce, to zgwałci ich matkę. Liski opowiedziały o tym lisicy. Ta wściekła postanowiła dopaść zająca.
Zobaczyła go i puściła się za nim w pogoń. Miała jednak pecha. Zajączek przebiegł przez wydrążony pień, a lisica utknęła tak, że tylko wystawał jej zadek.
Zając wyszedł z drugiej strony pnia, zaszedł lisicę od tyłu.
— Wiesz moja droga, mi na tym specjalnie nie zależy, ale skoro już obiecałem twoim dzieciom...

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Chłop wybrał się wozem konnym na targ. Obok wozu biegł jego pies. W pewnym momencie droga zaczęła się piąć ostro pod górę. Koń ledwo ciągnął wyładowany po brzegi wóz.
Chłop, aby „zachęcić" konia do wysiłku, okładał go batem. Nagle koń stanął, odwrócił głowę i powiedział:
— Jeśli jeszcze raz uderzysz mnie batem, to tak cię kopnę, że się
w grobie obudzisz!
— Rany boskie! — krzyczy chłop — pierwszy raz w życiu słyszę, żeby koń gadał...
Na te słowa odzywa się pies.
Ja też...

Stary baca siedzi na przyzbie i patrzy na przechodzącą Jagnę.
— Chodź no Jagna, pochędożyjny
— A co wy też baco, do kościoła ida... Mija pięć minut i Jagna wraca.
— Wicie baco, tak sobie myślę. Kościół stał i stać będzie, a z wami to już różnie bywa...

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Hrabia wraca z polowania i przed bramą wjazdową do zamku widzi wielki, wysikany na śniegu, napis „Serdecznie witamy pana hrabiego!".
Hrabia się wzruszył, bowiem na dworze był 30-stopniowy mróz.
— Kto to mógł zrobić? — zastanawia się głośno — Podstoli nie. On by się nie zdobył na takie poświęcenie. Podczaszy też nie, bo wredny. Jedyną osobą, która mogła by to zrobić byłbyś ty mój wierny Janie, ale ty przecież nigdy w życiu pióra w ręku nie trzymałeś...
— Pióro to pani hrabina trzymała... — wyjaśnia skromnie Jan.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...

Na plaży leży rozebrana, ładna dziewczyna. Obok niej położył się facet z radiem. Nastawiając radio, niby przypadkiem, pogładził ją po piersiach.
— Panie, co pan robi?!
— Szukam Radia ZET...
Dziewczyna spojrzała krytycznie na jego kąpielówki.
— Z taką anteną to pan nawet RMF FM nie złapie.


v:1.6.3   3.17 id: 011224