Mąż ma ochotę napić się wódki. Idzie do lodówki, bo wie że tam stoi flaszka. Przyłapała go na tym żona i mówi:
— Zostaw, jak stoi to niech stoi, może ja do kogoś pójdę, albo ktoś do mnie przyjdzie...
Mąż odszedł jak niepyszny. W nocy żona ma ochotę na kochanie, a on do niej:
— Zostaw, jak stoi to niech stoi, może ja do kogoś pójdę, albo ktoś do mnie przyjdzie...

  Sprawy damsko-męskie

Inne:

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Idzie sobie zajączek przez las podskakuje, podśpiewuje... Usłyszał go krecik.
— Z czego tak się cieszysz, zajączku?
— Bo idę na dziewczynki...
— Weź mnie ze sobą, sam nie trafię, bo jak wiesz, słabo widzę. Idą dalej razem, nagle zajączek potknął się o korzeń.
— O kur...!
Na to krecik.
— Dzień dobry.

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Pijany generał wybrał się na polowanie. Idzie przez las wraz ze swym adiutantem i niesie gotową do strzału broń.
Nagle coś zaszeleściło w krzakach. Generał bez wahania strzela. Adiutant wbiega w krzaki, aby sprawdzić celność strzału. Po chwili wraca.
— Melduję posłusznie, obywatelu generale, że zastrzeliliście krowę.
— Krowę? To niemożliwe? Zwyczajna krowa nie włóczy się po nocy w lesie. To musiała być dzika krowa.
Idą dalej. Znów coś zaszeleściło w krzakach. Generał znowu strzela. Adiutant wbiega w krzaki i po chwili wraca z meldunkiem.
— Nic nadzwyczajnego, obywatelu generale. To była dzika baba.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Nowy dyrektor zaczął robić porządki w ZOO. Już wkrótce zorientował się, że najgorzej dzieje się w pawilonie małp. Zwierzęta są zaniedbane, klatki brudne. Okazało się, że dozorca jest zbyt powolny i nie nadąża robić porządków.
Właściwie powinienem was zwolnić mówi dyrektor, ale jesteście niedługo przed emeryturą, to mi was szkoda. Przeniosę was do żółwi, one są tak powolne jak wy. Powinniście sobie poradzić.
Po miesiącu okazuje się, że żółwie są zaniedbane, a w ich klatkach brudno. Dyrektor wzywa pracownika na ostateczną rozmowę.
Ja się chyba rzeczywiście nie nadaję do pracy w ZOO mówi do dyrektora pracownik. Co ja się schylę ze szmatą, to te żółwie tylko myk, myk...

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Hrabia po dłuższym pobycie zagranicą wraca do swych posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni, powożony przez wiernego sługę Jana.
- No i co Janie zdarzyło się we dworze podczas mojej nieobecności?
- Nic takiego panie... no może to, że Azorek zdechł.
- Azorek? Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to i zdechły.
- Od czego się poparzyły?
- Od ognia panie, jak stajnia się paliła.
- A kto podpalił stajnię!
- Nikt nie podpalił, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boską, to i dwór spłonął? Jak to się stało?
- Ano, po prostu. Przy trumnie, w której leżało ciało miłościwej pani hrabiny, stały świeczki i jedna się przewróciła...

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...

Jest późny wieczór. Małżeństwo nazajutrz będzie obchodzić 25-lecie swego związku. Oboje są zamyśleni.
„Ciekawe, co mój kochany mąż kupi mi na ten jubileusz? — myśli żona. Może złotą kolię?"
„Cholera jasna — myśli mąż — gdybym ją wtedy zatłukł, jak sobie planowałem, to jutro wychodziłbym z więzienia".

Spotkali się dwaj przyjaciele. Jeden z nich skarży się, że nie umie podrywać dziewczyn. Ten drugi twierdzi, że jest w tej konkurencji ekspertem i chętnie nauczy kumpla jak to się robi.
Poszli do kawiarni, siedli przy stoliku. Obok nich siedzi ładna dziewczyna. „Nauczyciel" wyjął karteczkę napisał „Ładną ma pani nóżkę" i podał dziewczynie. Ta odpisała mu „Drugą też". „No to spotkajmy się jutro między pierwszą a drugą!' — zaproponował na piśmie. Ta skinęła głową.
Minęło kilka dni i nieśmiały wyruszył na samodzielny podryw. Wszedł do kawiarni, usiadł obok stolika ładnej dziewczyny i napisał na karteczce „Ładną ma pani nóżkę". „Drugą też" —brzmiała odpowiedź. „No to spotkajmy się jutro między trzecią a czwartą" — napisał chłopak.
Dziewczyna zaczerwieniła się napisała i podała karteczkę. — „Między trzecią a czwartą, to możesz spotkać się z krową".


v:1.6.3   1.00 id: 040805