Młoda małżonka skarży się, że mąż nie chce z nią współżyć:
— Wiesz, moja droga, musisz zadbać o siebie, o swoją higienę osobistą. Wykąp się, kup dobre perfumy, ładną bieliznę — radzi koleżanka.
Niechciana małżonka kupiła cały flakon wody brzozowej, dokładnie się nią wysmarowała i w nocy zaczyna dobierać się do męża. Ten wcale nie przejawia ochoty na miłosne igraszki. Zawiedzona małżonka pyta się:
— Nie czujesz, jak pachnę?
Mąż przez chwilę skupia uwagę na zapachu żony, po czym mówi:
— Wiesz, pachniesz jak ktoś, kto się zesrał w lasku brzozowym...

  Sprawy damsko-męskie

Inne:

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Na lekcji polskiego dzieci rozwiązywały wraz z panią krzyżówkę. Wszystkie wyrazy zostały odgadnięte, z wyjątkiem jednego. Była to część ciała ludzkiego składająca się z pięciu liter. Pierwsza litera p, ostatnia a. Nikt z dzieci nie wiedział z wyjątkiem Jasia, który czerwony z emocji zgłaszał się do odpowiedzi. Pani nie chciała go słuchać, bowiem Jasio znany był z upodobania do wymieniania brzydkich wyrazów. W końcu jednak ustąpiła.
— To jest pięta, proszę pani.
— Brawo Jasiu, doskonale! Podoba mi się twój tok myślenia.
— Proszę pani, teraz ja mam dla pani zagadkę. Co to jest: długie, giętkie, na trzy litery, w środku u.
Pani zaczerwieniła się i wyrzuciła Jasia z klasy. Po lekcji rozżalony malec zgłasza się do niej i prosi o uzasadnienie kary.
— Chciałeś powiedzieć brzydkie słowo.
— Wcale nie. To słowo to łuk, ale podoba mi się pani tok myślenia.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Facet miał papugę, która nałogowo piła wódkę. Ponieważ gospodarz też był miłośnikiem tego trunku, często dochodziło do awantur.
Któregoś dnia facet oświadczył swojej papudze:
— Jeżeli jeszcze raz wypijesz moją wódkę, to ci wszystkie pióra z d... powyrywam!
Wraca z pracy i widzi, że barek otwarty, na podłodze leży pusta butelka po wódce.
Pijana papuga na jego widok zaczyna wyrywać sobie z ogona pióra mówiąc: — A po kiego diabła mi one...?

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

- Kiedy żołnierz może używać broni?
- Gdy Bronią skończy 16 lat.
- Co żołnierz je?
- Żołnierz je obrońcą naszych granic.
- Ile par butów ma żołnierz i z czego?
Dwie pary, z czego jedna stale w magazynie.
- Co żołnierz ma pod łóżkiem? Porządek.
A co ma w spodniach?
Chodzić.
Po co ma płaszcz?
Po kolana.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Warszawskie FSO zwiedza prezydent USA. Obszedł już wszystkie wydziały, obejrzał co mu pokazali, wreszcie pyta się:
— A czy u was nie pracuje przypadkiem Stasiu Maliniak?
— No, pracuje tu taki jeden...
— To, proszę, zawołajcie go.
Gdy tylko Maliniak przyszedł, prezydent objął go serdecznie, wycałował i obaj odeszli na stronę pogadać. Za jakiś czas fabrykę zwiedza Gorbaczow i sytuacja się powtórzyła, zapytał o Maliniaka, wyściskał, wycałował, pogadał...
— Skąd wy Maliniak znacie takich wybitnych ludzi? — pyta się dyrektor.
— A jeździło się trochę po świecie... —¦ Ale papieża to chyba nie znacie...?
— Ależ oczywiście znam!
Dyrektor nie wierzył. Założyli się o dużą sumę pieniędzy i pojechali do Rzymu. Na" placu przed bazyliką Świętego Piotra Maliniak mówi do dyrektora:
— Niech pan tu poczeka, a ja idę do papieża i razem z nim wyjdę na balkon pozdrowić pielgrzymów.
I rzeczywiście zdumiony dyrektor zobaczył za chwilę Maliniaka pod rękę z papieżem. Dyrektor zemdlał. Przestraszony Maliniak zbiegł na plac cucić dyrektora.
— Panie dyrektorze, niech pan się tak nie przejmuje przegraną. To tylko tak na żarty, ja nie wezmę od pana tych pieniędzy.
— Mi nie o pieniądze chodzi. Gdy tak wyszliście z papieżem na balkon, to koło mnie przystanęła grupka Arabów i jeden z nich spytał się mnie.czy nie wiem, co to za facet w białym kitlu stoi koło Maliniaka.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...

Młoda żona skarży się swojej matce:
— Już mnie nie bawią rozmowy z mężem...
— Dlaczego?
— Co ciekawego może powiedzieć człowiek, który nigdy, w żadnej sprawie nie ma racji...

* * *

Po długich namowach, prośbach i groźbach mąż wreszcie kupił swojej żonie piękne futro.
Ona gładzi je zachwycona i mówi:
— Żal mi tylko tego biednego stworzenia, które dla mojej przyjemności zostało obdarte ze skóry...
— Dziękuję kochanie, że pomyślałaś wreszcie o mnie... — wzdycha mąż.

Spotykają się dwie przyjaciółki:
— Oj kochana, jak ty schudłaś! Co się dzieje?
— To przez męża. Pije, bije mnie...
— To zgłoś to na policję, albo rzuć go!
— Nie mogę.
— Dlaczego?!
— Mam jeszcze siedem kilo nadwagi...


v:1.6.3   3.17 id: 431041