Młoda żona skarży się swojej matce:
— Już mnie nie bawią rozmowy z mężem...
— Dlaczego?
— Co ciekawego może powiedzieć człowiek, który nigdy, w żadnej sprawie nie ma racji...

* * *

Po długich namowach, prośbach i groźbach mąż wreszcie kupił swojej żonie piękne futro.
Ona gładzi je zachwycona i mówi:
— Żal mi tylko tego biednego stworzenia, które dla mojej przyjemności zostało obdarte ze skóry...
— Dziękuję kochanie, że pomyślałaś wreszcie o mnie... — wzdycha mąż.

  Sprawy damsko-męskie

Inne:

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Ojciec pyta się synka, czy chciałby mieć braciszka czy siostrzyczkę. Pytanie jest na czasie, jako że matka leży na porodówce.
— Kiedy ja się wstydzę...
— Ale nie wstydź się, jesteś już dużym chłopcem.
— Chciałbym mieć konia na biegunach, ale boję się czy mamie c... nie pęknie.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Zły niedźwiedź chodził po lesie i tylko czekał, aby komuś przyłożyć. Zobaczył zająca.
— Ty zając, czemu chodzisz bez czapki? I łup go!
Idzie dalej, zobaczył wilka.
— Wiesz co, mam ochotę komuś przyłożyć...
— No to idziemy do zająca...
— On już dostał, głupio tak jakoś...
— Pretekst zawsze się znajdzie. Poprosisz go o papierosa. Jak da z filtrem to powiesz, że chciałeś bez filtra. Jak da bez filtra to powiesz, że chciałeś z filtrem.
Poszli do zająca.
— Cześć zajączku, poczęstuj mnie papierosem.
— Chcesz z filtrem, czy bez filtra?
— Zając, ty znowu bez czapki chodzisz...

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Zorro wybrał się w zaloty do swojej ukochanej. Postawił konia pod oknem i mówi mu:
— Stój tu, gdyby wrócił jej mąż ja wyskoczę przez okno i uciekniemy.
W trakcie pieszczot ktoś nagle energicznie puka do drzwi. Zorro chwyta spodnie w garść i wyskakuje przez okno.
Drzwi się uchylają, koń wsadza łeb i mówi do dziewczyny:
— Gdyby Zorro chciał skakać to powiedz mu, że stoję w sieni bo pada deszcz...

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

W rodzinie Kowalskich wielka radość. Urodziło się pierwsze dziecko — chłopiec. Mama Kowalska na chrzciny zaprosiła znajomą wróżkę. Ta ku zaskoczeniu wszystkich orzekła, że dziecko obdarzone jest magiczną mocą, kogo zawoła, ten umrze. Nic dziwnego, że odtąd wszyscy starali się obchodzić dziecko możliwie daleko. Ale do czasu. Pewnego razu chłopczyk zawołał:
— Baba!
I stało się! Babcia runęła na podłogę nieżywa. Minęło kilka miesięcy, chłopczyk krzyknął ponownie:
— Dziadzia!
W tym samym momencie dziadek zszedł z tego świata. Na rodzinę padł strach, kto następny. Nie trzeba było czekać długo, bo już na drugi dzień chłopczyk krzyknął:
— Tata!
Biedny Kowalski zbladł, chwycił się za serce, a tu za ścianą u sąsiadów wielki rumor i rozpacz — Wiśniewski padł nieżywy.

Szedł sobie garbaty facet nocą przez cmentarz, gdy nagle zastąpił mu drogę upiór.
— Co masz!
— Ja, ja, mam tylko... garb.
— Dawaj — rzekł upiór i oswobodził kalekę od garbu. Uszczęśliwiony człowiek pobiegł do domu i opowiedział o wszystkim żonie. Ta rzecz jasna powtórzyła sąsiadce, której mąż był kulawy.
— Idź stary na cmentarz i gdy ten upiór spyta cię co masz, powiedz, że kulawą nogę.
Kulawy tak zrobił. Ledwo wszedł na cmentarz, a tu drogę zastępuje mu upiór.
— Masz garba?
— Nie mam.
— No to masz.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...

Marynarz wraca wcześniej z rejsu w czasie gdy żona przyjmuje kochanka. Wypycha go w pośpiechu nagiego na balkon.
Przyjmuje serdecznie męża, podaje mu kolację. Jako, że jest zima a mieszkanie na 10 piętrze, facet nie ma szans.
Puka do drzwi balkonu. Otwiera mu zdziwiony marynarz:
— Bardzo pana przepraszam, byłem właśnie u sąsiadki na górze, kiedy wrócił jej mąż. Zeskoczyłem na wasz balkon. Czy mógłby mi pan pomóc?
— Panie, my mężczyźni musimy sobie pomagać. Pożyczył facetowi swoje ubranie, poczęstował kieliszkiem wódki. Wieczorem kładąc się do łóżka nagle się zamyślił:
— Maryśka, albo ty jesteś kurwa, albo nam piętro dobudowali.

Młoda małżonka skarży się, że mąż nie chce z nią współżyć:
— Wiesz, moja droga, musisz zadbać o siebie, o swoją higienę osobistą. Wykąp się, kup dobre perfumy, ładną bieliznę — radzi koleżanka.
Niechciana małżonka kupiła cały flakon wody brzozowej, dokładnie się nią wysmarowała i w nocy zaczyna dobierać się do męża. Ten wcale nie przejawia ochoty na miłosne igraszki. Zawiedzona małżonka pyta się:
— Nie czujesz, jak pachnę?
Mąż przez chwilę skupia uwagę na zapachu żony, po czym mówi:
— Wiesz, pachniesz jak ktoś, kto się zesrał w lasku brzozowym...


v:1.6.3   1.00 id: 351052