Na przyjęciu znany kawalarz opowiada kolejny dowcip.
— Wiecie, jak się w Afryce poluje na strusie? To bardzo proste. Bierze się łysego faceta, zakopuje w piasku tak, aby wystawał mu tylko czubek głowy. Przychodzi struś, myśli, że to jajko, siada na nim, a wtedy facet łapie go za nogi.
Jednej ze słuchaczek bardzo się ten dowcip podobał, więc, gdy za kilka dni znalazła się na innym przyjęciu, postanowiła go „sprzedać".
— Wiecie państwo jak w Afryce poluje się na strusie? To bardzo proste. Bierze się łysego faceta, zakopuje tak aby mu wystawały tylko jajka. Przychodzi struś, siada na nie i facet go łapie...
...Zaraz, ale zapomniałem dlaczego ten facet miał byćłysy.

  Różne

Inne:

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Przychodzi baba do lekarza — psychiatry.
— Panie doktorze, ja ogromnie lubię naleśniki...
— I cóż w tym dziwnego? Ja też lubię.
— Naprawdę! Zapraszam pana do siebie, mam ich całą szafę.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Przychodzi jąkała do lekarza.
— Pa-pa-panie do-doktorze ja-ja się ją-jąkam i mi to ba-bardzo prze-przeszkadza w pra-pracy.
— A gdzie pan pracuje?
— Na fe-fermie ku-kurzej.
— I co pan tam robi?
— Ka-ka-karmię ku-kury.
— A w czym panu przeszkadza jąkanie?
Wy-wyjdę rano z zia-ziarnem i jak krzy-krzyknę: Pie! pie! pie! to za-zaraz le-leci do mnie dzie-dziesięć ty-tysięcy ku-kur i dzio-dziobią to zia-ziarno.
Jak już na-nadziobią to sobie pójdą, tylko ten ko-kogut zo-zostaje i dzio-dziobie mnie w ko-kostkę.
Ja do niego mó-mówię spie-spie-spie... i znowu te dzie-dziesięć ty-tysięcy kur le-leci do mnie.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Zając ukradł strzelbę myśliwemu i poczuł się bardzo ważny.
Spotyka lisa.
— Cześć lis, zrób kupkę.
— Co ty, zając, oszalałeś.
— Bo strzelam!
............
— No to świetnie, a teraz ją zjedz. Idzie dalej spotyka wilka.
— Cześć wilk, zrób kupkę.
— Ja ci zaraz zrobię...
— Bo strzelam!
............
A teraz ją zjedz.
Słuchaj zając, a czy ta strzelba na pewno jest nabita?
... Wiesz co? To ja ją zjem za ciebie.

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Przed Nowym Targiem góral, stojący przy drodze, zatrzymuje samochód. Brutalnie wyciąga kierowcę i ciągnie w krzaki. Tam wyciąga zza pazuchy siekierę i każe przestraszonemu człowiekowi ściągać spodnie.
— A teraz łonanizuj się, bo jak nie, to cię toporeckiem... Po chwili odpoczynku baca powtarza.
— A tera łonanizuj się...
Po kilku takich rozkazach facet jest zupełnie wyczerpany.
— Baco, ja już nie mogę...
— Dobra, panocku zakładajcie spodnie. Maryna, wyłaź za krzaka, panocek zawiezie cię do Nowego Targu.

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Hrabia wraca z polowania i przed bramą wjazdową do zamku widzi wielki, wysikany na śniegu, napis „Serdecznie witamy pana hrabiego!".
Hrabia się wzruszył, bowiem na dworze był 30-stopniowy mróz.
— Kto to mógł zrobić? — zastanawia się głośno — Podstoli nie. On by się nie zdobył na takie poświęcenie. Podczaszy też nie, bo wredny. Jedyną osobą, która mogła by to zrobić byłbyś ty mój wierny Janie, ale ty przecież nigdy w życiu pióra w ręku nie trzymałeś...
— Pióro to pani hrabina trzymała... — wyjaśnia skromnie Jan.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

— Tatusiu, co to znaczy paranoja?
— Idź do kuchni i spytaj się siostry, mamy i babci, czy by się oddały, gdyby jakiś facet dawał im za to 100 dolarów.
Po chwili synek wraca z kuchni.
— Siostra powiedziała, że zrobiła by to bez wahania, mama, że za 200, a babcia to nawet za 50.
— Widzisz synu, mamy w domu trzy kurwy, a brakuje nam pieniędzy. I to jest właśnie paranoja!

Żołnierz rosyjski dostał w czasie wojny tygodniową przepustkę. Trzy dni jechał do domu na nartach, dzień pobył w domu i trzy dni wracał do jednostki.
Po powrocie przywitał się z kolegami, wyciągnął z plecaka pół litra samogonu i mówi:
— Kto zgadnie, jaka była moja pierwsza czynność po przybyciu do domu, ten dostanie tą butelkę.
— Użyłeś żonę — zgaduje Iwan.
— Butelka twoja. Wyciąga drugą butelkę.
— Kto zgadnie, jaka była moja druga czynność po przybyciu do domu, ten dostanie tą butelkę.
— Użyłeś żonę — zgaduje Sasza.
— Butelka twoja.
Wyciąga trzecią butelkę.
— Kto zgadnie, jaka była moja trzecia czynność po przybycijltlo domu...
— Użyłeś żonę — zgaduje na pewniaka Siergiej. "
— Nie, zdjąłem narty...

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Przy kawiarnianym stoliku siedzą dwie przyjaciółki i rozmawiają-
— Przechodziłam wczoraj a propos kawiarni, wpadłam i skompromitowałam dwa ciasteczka.
Siedzący obok profesor — filolog nie wytrzymał.
Przepraszam bardzo. Właściwie nie powinienem się wtrącać, ale uważam, że gdy nie rozumie się znaczenia obcych słów, to nie powinno się ich używać...
— Czy pan ma do mnie jakieś alibi?

Dowódca zapragnął poznać, jak się układa życie seksualne jego żołnierzy. Zarządził zbiórkę i pyta się pierwszego żołnierza:
— Z kim mieliście ostatnio stosunek? —. Melduję posłusznie, że z wiewiórą.
— Zboczeniec! A wy z kim mieliście? — pyta się następnego.
— Z wiewiórą.
— A wy?
— Też z wiewiórą.
— Zboczeńcy, jak można tak haniebnie męczyć zwierzęta! Jak wam nie wstyd? Wy też pewnie mieliście ostatnio stosunek z wiewiórą — pyta się dowódca stojącego na końcu szeregu żołnierza. Melduję, że nie.
Oto jest wzorowy żołnierz, wzór dla was. Powiedzcie szeregowy jak się nazywacie?
Wiewiórą.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...

Spotkali się dwaj przyjaciele. Jeden z nich skarży się, że nie umie podrywać dziewczyn. Ten drugi twierdzi, że jest w tej konkurencji ekspertem i chętnie nauczy kumpla jak to się robi.
Poszli do kawiarni, siedli przy stoliku. Obok nich siedzi ładna dziewczyna. „Nauczyciel" wyjął karteczkę napisał „Ładną ma pani nóżkę" i podał dziewczynie. Ta odpisała mu „Drugą też". „No to spotkajmy się jutro między pierwszą a drugą!' — zaproponował na piśmie. Ta skinęła głową.
Minęło kilka dni i nieśmiały wyruszył na samodzielny podryw. Wszedł do kawiarni, usiadł obok stolika ładnej dziewczyny i napisał na karteczce „Ładną ma pani nóżkę". „Drugą też" —brzmiała odpowiedź. „No to spotkajmy się jutro między trzecią a czwartą" — napisał chłopak.
Dziewczyna zaczerwieniła się napisała i podała karteczkę. — „Między trzecią a czwartą, to możesz spotkać się z krową".


v:1.6.3   3.17 id: 110213