Pewien młody mężczyzna, miłośnik kobiet, miał mówiącą papugę. Często przyprowadzał do domu dziewczyny i zdarzało się, że w najgorętszym momencie amorów papuga zaczynała wtrącać swoje komentarze. Peszyło to dziewczyny, które ubierały się i wychodziły. Któregoś dnia, oczekując na przybycie szczególnie atrakcyjnej pani, facet powiedział do papugi:
— Łeb do ściany i ani mru-mru, bo ci go ukręcę.
Akcja miłosna w toku. Papuga siedzi posłusznie odwrócona tyłem do tapczanu. W pewnym momencie słyszy głos.
— Zarzuć mi nogi na szyję. Papuga nie wytrzymuje.
— Czort tam z łbem. Muszę zobaczyć ten numer.

  Sprawy damsko-męskie

Inne:

Dwóch starszych panów dyskutuje przy kawiarnianym stoliku.
- Wiesz, ja o dziwo wciąż nie mam żadnych problemów z potencją.
- Jak ty to robisz?
- Jem pumpernikiel.
Gdy się pożegnali, ten drugi uderzył natychmiast do najbliższego spożywczego.
- Czy jest pumpernikiel?
- Jest - Proszę dziesięć opakowań.
- Dziesiec? Połowa panu stwardnieje.
- To..., proszę dwadzieścia opakowań!

Pan Bóg ze świętym Piotrem robią inspekcję moralności. Spoglądają z góry na Polskę.
— Co znaczy to czerwone światełko po prawej stronie? — pyta się Najwyższy Piotra.
— To jakiś mąż zdradza swoją żonę.
— A to czerwone światełko po lewej?
— To jakaś żona zdradza swego męża.
— A co znaczy ta czerwona łuna nad tym miastem?.
— A, to Ciechocinek...

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Od wielu tygodni żona systematycznie zatruwa życie swemu mężowi. Nie zgadza się z nim w żadnej kwesti, czepia się o drobiazgi, prowokuje awantury. W końcu on nie wytrzymuje, ma tego dość. Postanawia ją ukarać w swoisty sposób. Łyka całą garść środków wzmagających potencję i zajmuje się żoną od wieczora do bladego świtu. Rano słaniając się ze zmęczenia idzie do pracy. Po powrocie ledwo zdążył zapukać do drzwi, a już otwiera mu uśmiechnięta żona, pachnąca, z nową fryzurą. W domu wszystko lśni czystością, a na stole czeka gorący obiad, ulubione przysmaki męża.
— Żono, skąd ta zmiana!
— Ty do mnie po ludzku, to i ja do ciebie po ludzku.

- Gdzie kojarzą się najbardziej dobrane pary?
W akademiku. Przed pierwszym każdego miesiąca studentka jest goła, a student ma długi...

W Akademii Medycznej podczas wykładu docent zbiera materiał do swojej pracy naukowej.
— Proszę państwo, kto z was współżyje codziennie — proszę podnieść rękę do góry... dziękuję. Kto współżyje raz na tydzień... — dziękuję. Kto raz na miesiąc... dziękuję. Kto raz na rok... — dziękuję.
— To ja panie profesorze raz na rok, tu jestem.
— Dziękuję bardzo.
— Tu jestem panie profesorze, to ja raz na rok.
— Tak wiem, ale dlaczego pan się tak cieszy?
— Bo to już jutro!!!

Przychodzi baba do lekarza.
— Panie doktorze, mam wstające piersi.
— Proszę zdjąć biustonosz.
I faktycznie. Baba zdejmuje biustonosz, piersi podnoszą się. Zakłada, opadają. Pokazała to kilka razy. Lekarz patrzy na nią i mówi:
— Nie mam pojęcia na czym polega to zjawisko, ale czuję, że jest zaraźliwe.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Przychodzi baba do lekarza.
— Panie doktorze, ja mam chyba w sobie zbyt dużo hormonów męskich?
— Dlaczego pani tak sądzi?
— Bo widzi pan, muszę się codziennie golić, mam silnie owłosioną klatkę piersiową i w ogóle włosy rosną mi w dół aż do samego członka.

— Panie doktorze, ja potrafię latać!
— Dobrze, dobrze, psychiatra przyjmuje piętro wyżej.
— Ale ja nie żartuję — mówi mężczyzna podchodzi do okna, otwiera je i wyskakuje.
Przerażony lekarz podbiega do okna i ku swemu zdumieniu widzi, że facet swobodnie unosi się w powietrzu.
— Panie doktorze, zapraszam, to bardzo łatwe. Wystarczy tylko machać rękoma.
Zafascynowany lekarz wchodzi na parapet, skacze. Spada na dół z dużej wysokości, zabija się.
Facet opada spokojnie, miękko ląduje obok martwego lekarza, patrzy na niego smutno.
— Jak na anioła stróża, to kawał ze mnie drania.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Lekcja geografii. Pani wzywa do tablicy Zygmunta.
— Powiedz mi proszę, gdzie jest wieża Eiffla?
— Nie wiem proszę pani, ja jej nie brałem.
— Kpisz sobie ze mnie, przyprowadź jutro matkę!
Na drugi dzień oburzona nauczycielka mówi do matki Zygmunta.
— Proszę sobie wyobrazić, pytam się pani syna, gdzie jest wieża Eiffla, a on mówi, że jej nie brał.
— Droga pani nauczycielko, może brał, może nie brał, w każdym razie do domu jej nie przyniósł.
Czerwona ze złości nauczycielka biegnie do dyrektora szkoły.
— Panie dyrektorze, to jest prawdziwy skandal. Pytam się Kowalskiego, gdzie jest wieża Eiffla, a on mówi, że jej nie brał. Wzywam jego matkę, a te mówi mi prosto w oczy, że do domu jej nie przyniósł. I co pan na to?
— A z której klasy jest ten Kowalski?
— Z VI c.
— Z VI c? To on chyba jej rzeczywiście nie odda.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Młody juhas wraca z wojska po dwuletniej służbie. Żona Jagna chwyta go za rękę i ciągnie do sypialni. On stanowczym gestem zatrzymuje ją i mówi:
— Chodź Jagna, pójdziem na spacer. Wyprowadził ją na połoninę.
— Widzisz Jagna to piknę niebo?
— Oj widzę, widzę, ale chodź prędko do chałupy.
— A widzisz Jagna te piknę smreki?
— Widzę, ale chodźmy już...
— A widzisz te piknę wirchy?
— No, widzę...
— To patrz Jagna uważnie i za pamiętaj, bo teraz przez miesiąc to będziesz tylko sufit oglądała

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Turystka zgubiła się w górach. Kilka godzin się błąkała, w końcu wyszła na polanę, gdzie zobaczyła stado owiec i górala.
— Pasterzu — zawołała. Góral ani drgnął.
— Pasterzu — do was mówię!
Góral nie reaguje. W końcu turystka podeszła do niego i potrząsnęła za ramię. Wtedy góral zareagował.
— Droga paniusiu, w Polsce mamy dwóch pasterzy: Wyszyński od owieczek i Gierek od baranów. A ja jestem baca.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...


v:1.6.3   3.17 id: 391010