Pewien rolnik miał wielką fermę kurzą. Żeby się kurom nie nudziło, kupił im koguta. Wiedział, że koguty są jurne, ale ten okaz był wyjątkowy. Pierwszego dnia zaliczył wszystkie kury. — Oj, bracie, przesadzasz — ostrzegał gospodarz. Drugiego dnia kogut przefrunął przez płot do sąsiada, który miał fermę kaczek. Kogut zaliczył wszystkie.

— Oj, bo to się źle skończy — ostrzegał gospodarz. Trzeciego dnia rolnik wychodzi ze swej chaty i widzi, że kogut
leży jak nieżywy.
— A nie mówiłem, nie ostrzegałem! Na to kogut otwiera jedno oko.
— Pssst, zjeżdżaj stąd, bo mi wrony płoszysz!

  Zwierzęta

Inne:

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

— Jakie są rodzaje kobiet?
1. Rusałki — ten mnie rusał, tamten rusał.
2. Damy — temu damy, tamtemu damy. .
3. Kotki — ten mnie miał, tamten miał.
4. Złote rybki — rypią się jak złoto.
5. Słomiane — rżną się jak sieczka.
6. Pobożne — najchętniej leżą krzyżem.
7. Dziecinne — co do rączki, to do buzi.
8. Chemiczne — rozkładają się w temperaturze pokojowej.
9. Partyjne — przyjmują wszystkich członków.
10. Domatorki — byle komu, aby w domu.

Chłopak i dziewczyna splecieni w miłosnym uścisku.
— Nie wiem dlaczego ja to z tobą robię? Jesteś taka brzydka!
— Mam przecież w sobie coś ładnego...?
— Tak, ale ja to zaraz wyjmę.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Przychodzi baba do lekarza.
— Proszę się rozebrać.
— A gdzie mam położyć ubranie?
— A tu, obok mojego...

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Bogaci rodzice, bardzo zajęci robieniem pieniędzy, nie bardzo mają czas zajmować się swoim synkiem. Wynajęli dla niego guwernera — studenta.
Gdy chłopiec skończył 10 lat rodzice uznali, że trzeba go uświadomić. To niewdzięczne zadanie powierzyli, rzecz jasna, guwernerowi. Ten zmieszał się nieco.
— Dobrze, ale sprawa jest delikatna, chciałbym zostać z nim sam na sam w pokoju.
Rodzice się zgodzili i wyszli, ale zaczęli podsłuchiwać pod drzwiami.
— Pamiętasz Jasiu — mówi guwerner —jak w zeszłym miesiącu pojechaliśmy za miasto?
— Jasne, że pamiętam.
— A pamiętasz, co robiliśmy z tymi dziwkami, cośmy je ze sobą wzięli?
— Pewnie, że pamiętam.
— To wyobraź sobie Jasiu, że żuczki i motylki robią to samo.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Przychodzi zając do sklepu z artykułami żelaznymi.
— Dzień dobry, czy są rogaliki?
— Nie ma, tu jest sklep żelazny.
Na drugi dzień zając jest znowu w sklepie.
— Czy są rogaliki?
— Mówiłem już, tu jest sklep żelazny...
Na trzeci dzień.
— Czy wreszcie przywieźli te rogaliki?
— Słuchaj zając, jeżeli jeszcze raz przyjdziesz tu i spytasz się o rogaliki, to ci uszy do lady gwoździami poprzybijam!
Na czwarty dzień przychodzi zając i pyta się.
— Dzień dobry, czy są gwoździe?
— Nie ma.
— A rogaliki?

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Spotkały się dwa żółwie. Od słowa do słowa i postanowiły rozpić pół litra.
Podszedł do nich trzeci i pyta się, czy może się przyłączyć.
— Oj, to będzie za mało, skocz po drugą butelkę, my tu na ciebie zaczekamy.
Czekają rok, drugi, a jego wciąż nie ma.
— Chyba nie będziemy już dłużej czekać...?
— Pewnie, odkręcaj butelkę...
A na to trzeci żółw ukryty w krzakach.
— Oj, bo nie pójdę...

Zły niedźwiedź chodził po lesie i tylko czekał, aby komuś przyłożyć. Zobaczył zająca.
— Ty zając, czemu chodzisz bez czapki? I łup go!
Idzie dalej, zobaczył wilka.
— Wiesz co, mam ochotę komuś przyłożyć...
— No to idziemy do zająca...
— On już dostał, głupio tak jakoś...
— Pretekst zawsze się znajdzie. Poprosisz go o papierosa. Jak da z filtrem to powiesz, że chciałeś bez filtra. Jak da bez filtra to powiesz, że chciałeś z filtrem.
Poszli do zająca.
— Cześć zajączku, poczęstuj mnie papierosem.
— Chcesz z filtrem, czy bez filtra?
— Zając, ty znowu bez czapki chodzisz...

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Siedzi baca przed chałupą, a obok bawi się śliczny szczeniak
— owczarek podhalański.
— Baco, sprzedajcie mi tego pieska? — prosi przechodzący turysta.
— Czemu ni...
— A ile chcecie za niego?
— 10 milionów.
— 10 milionów! Chyba sobie kpicie ze mnie!
Za kilka godzin turysta znowu przechodzi koło chałupy bacy.
— I co baco, sprzedaliście tego pieska za 10 milionów?
— Sprzedać nie sprzedałem, ale wymieniłem z sąsiadem na dwa koty, co kosztowały po pięć milionów każdy...

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Pani przyniosła na lekcję biologii akwarium. Gdy weszła do klasy, Jasio, znany kawalarz, gwizdnął, ile miał sił w płucach. Przestraszona pani puściła akwarium na podłogę. Rybki i akwarium poszły na straty. Zrobiła się wielka awantura.
Dyrektor kazał milicjantom przywieźć matkę Jasia do szkoły. Przestraszona kobiecina, prowadząca gospodarstwo rolne, stanęła na progu gabinetu dyrektora trzęsąc się ze strachu. Gdy ten powiedział, co się stało, odetchnęła z ulgą.
— Jużem myślała, że coś gorszego nabroił. Wie pan, jak kiedyś doiłam krowę, a Jasio głośno gwizdnął, to tylko mi cycki w rękach zostały.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...

— Wiesz, moja żona jest chyba nienormalna. Hoduje w naszym mieszkaniu czterdzieści żółwi...
— To tylko świadczy o jej miłości do zwierząt.
— Ale w mieszkaniu strasznie śmierdzi!
— Przecież można otworzyć okna i wywietrzyć...
— Akuratl Żeby mi wyfrunęło moich pięćdziesiąt kanarków!


v:1.6.3   1.00 id: 481111