W przedziale wagonu jedzie mama z małym synkiem, a na przeciwko siedzi zadbany pan w średnim wieku.
— Proszę pana, czy ma pan żonę? — pyta się malec.
— Nie, chłopcze.
— A samochód pan ma?
— Mam.
— A dużo pan zarabia?.
— Owszem, niemało.
— Mamusiu, o co jeszcze miałem się zapytać tego pana?

  O dzieciach

Inne:

Stolarz wraz z przyjacielem wypili nieco w knajpie, a że zrobiło się późno postanowili zakończyć imprezę w domu stolarza. Weszli do mieszkania, rozebrali się, po czym stolarz bez jednego słowa wyjął zza szafy gruby kij i zaczął nim okładać żonę. Zbił ją tak strasznie, że ledwo wyczołgała się do kuchni. Usiedli do stołu, wypili.
— Słuchaj Kazek, a za co ty ją właściwie tak bijesz?
— Jak bym wiedział za co, to bym zabił.

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Koleżanki chwalą się walorami swoich mężów.
— Mój ma dwadzieścia centymetrów — mówi jedna.
— Mój ma dwadzieścia pięć centymetrów — mówi druga.
— Mój ma dziesięć centymetrów — mówi trzecia.
— Phi!
— Nie phi, tylko fi!

— Jakie są rodzaje kobiet?
1. Rusałki — ten mnie rusał, tamten rusał.
2. Damy — temu damy, tamtemu damy. .
3. Kotki — ten mnie miał, tamten miał.
4. Złote rybki — rypią się jak złoto.
5. Słomiane — rżną się jak sieczka.
6. Pobożne — najchętniej leżą krzyżem.
7. Dziecinne — co do rączki, to do buzi.
8. Chemiczne — rozkładają się w temperaturze pokojowej.
9. Partyjne — przyjmują wszystkich członków.
10. Domatorki — byle komu, aby w domu.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Przychodzi baba do lekarza.
— Panie doktorze, ja mam chyba w sobie zbyt dużo hormonów męskich?
— Dlaczego pani tak sądzi?
— Bo widzi pan, muszę się codziennie golić, mam silnie owłosioną klatkę piersiową i w ogóle włosy rosną mi w dół aż do samego członka.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Do wiejskiego dentysty przychodzi bardzo wysoki pacjent z bólem zęba. Ząb trzeba usunąć, ale dentysta, dysponując tylko zwykłym taboretem, nie może wykonać zabiegu.
W końcu wpada na pomysł i każe pacjentowi położyć się na podłodze.
Po skończonym zabiegu pacjent nadal jęczy.
— Oj jak boli, jak strasznie boli...
— Dlaczego, przecież już po wszystkim?
— Pan doktor stoi mi na jądrach.

Lekcja geografii. Pani wzywa do tablicy Zygmunta.
— Powiedz mi proszę, gdzie jest wieża Eiffla?
— Nie wiem proszę pani, ja jej nie brałem.
— Kpisz sobie ze mnie, przyprowadź jutro matkę!
Na drugi dzień oburzona nauczycielka mówi do matki Zygmunta.
— Proszę sobie wyobrazić, pytam się pani syna, gdzie jest wieża Eiffla, a on mówi, że jej nie brał.
— Droga pani nauczycielko, może brał, może nie brał, w każdym razie do domu jej nie przyniósł.
Czerwona ze złości nauczycielka biegnie do dyrektora szkoły.
— Panie dyrektorze, to jest prawdziwy skandal. Pytam się Kowalskiego, gdzie jest wieża Eiffla, a on mówi, że jej nie brał. Wzywam jego matkę, a te mówi mi prosto w oczy, że do domu jej nie przyniósł. I co pan na to?
— A z której klasy jest ten Kowalski?
— Z VI c.
— Z VI c? To on chyba jej rzeczywiście nie odda.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Przychodzi zając do sklepu z artykułami żelaznymi.
— Dzień dobry, czy są rogaliki?
— Nie ma, tu jest sklep żelazny.
Na drugi dzień zając jest znowu w sklepie.
— Czy są rogaliki?
— Mówiłem już, tu jest sklep żelazny...
Na trzeci dzień.
— Czy wreszcie przywieźli te rogaliki?
— Słuchaj zając, jeżeli jeszcze raz przyjdziesz tu i spytasz się o rogaliki, to ci uszy do lady gwoździami poprzybijam!
Na czwarty dzień przychodzi zając i pyta się.
— Dzień dobry, czy są gwoździe?
— Nie ma.
— A rogaliki?

Przychodzi mysz do baru, staje na progu i pyta się szeptem barmana:
— Czy jest kot?
— Jest, ale śpi.
— To poproszę setkę i już uciekam.
Po chwili wraca.
— Kot jeszcze śpi?
— Śpi.
— To nalej mi jeszcze setkę. Mysz wypiła, otarła wąsy, czknęła.
— Jeszcze raz seta i obudź kota!

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Przed Nowym Targiem góral, stojący przy drodze, zatrzymuje samochód. Brutalnie wyciąga kierowcę i ciągnie w krzaki. Tam wyciąga zza pazuchy siekierę i każe przestraszonemu człowiekowi ściągać spodnie.
— A teraz łonanizuj się, bo jak nie, to cię toporeckiem... Po chwili odpoczynku baca powtarza.
— A tera łonanizuj się...
Po kilku takich rozkazach facet jest zupełnie wyczerpany.
— Baco, ja już nie mogę...
— Dobra, panocku zakładajcie spodnie. Maryna, wyłaź za krzaka, panocek zawiezie cię do Nowego Targu.

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Pewien rolnik miał bardzo smutnego konia. Żaden weterynarz nie mógł nic na to poradzić. Dlatego rolnik ogłosił, że kto rozweseli jego konia dostanie milion złotych. Wielu próbowało, ale bez skutku. Aż któregoś dnia przyszedł przez nikogo nie znany facet, zamknął się z koniem w stajni, a gdy z niej wyszedł to koń dosłownie pokładał się ze śmiechu. Nie przestawał rżeć z radości, więc chłop nie mógł go używać do prac polowych. Ogłosił więc, że kto zasmuci jego konia dostanie milion złotych.
Wielu próbowało, ale nikomu nie udało się. Dopiero któregoś dnia pojawił się ten sam facet, który poprzednio rozśmieszył konia. Zamknął się z nim w stajni, a jak stamtąd wyszedł to koń był znowu smutny.
— Jak ty to robisz? — pyta się rolnik.
— To bardzo proste. Żeby go rozśmieszyć powiedziałem mu, że mam większy interes niż on ma.
— No, a żeby zasmucić?
— Pokazałem mu.

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...


v:1.6.3   1.00 id: 400253