O dzieciach

Na lekcji wychowania plastycznego pani zadała dzieciom do narysowania abstrakcyjny temat — panikę. Dzieci się mozolą, rysując sceny pożarów, zamachów terrorystycznych, itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną kropkę.
— Co to ma być?
— Jak to co? Panika.
— Dlaczego?
— Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani widziała, jaka w domu była panika...

Na lekcji historii pani opowiada dzieciom o obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu.
— Proszę pani, a mój dziadek zginął w Oświęcimiu! — woła mały Henio, dumny, że może zaimponować kolegom.
— No, tak hitlerowcy go zamordowali...
— Nie proszę pani. Był pijany i spadł z wieżyczki wartowniczej prosto na druty kolczaste.

Rodzicom zebrało się na miłość, a że przeszkadzał im w tym mały synek, wysłali go na balkon i kazali głośno relacjonować co widzi.
— Na dole chłopcy grają w piłkę, ulicą jedzie duży samochód, a na przeciwko na balkonie stoi mała dziewczynka. Pewnie jej rodzice też się p...

Siostra skarży się na brata.
— Mamo, Kaziu obgryza babci paznokcie!
— Kaziu, przestań.
— Mamo, on ciągle obgryza.
— Kaziu, jak nie przestaniesz obgryzać babci paznokci to zamknę trumnę.

Trzech przedszkolaków licytuje się, którego z nich dziadek jestnajstarszy.
Mój jest taki stary — mówi pierwszy, że cały jest pomarszczony.
— To jeszcze nic — mówi drugi, mój jest taki stary, że jest całkiem siwy.
— A mój był taki stary - wtrąca się trzeci — że tatuś musiał go zastrzelić.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Na lekcji wychowania obywatelskiego jest wizytacja. Pani zadaje dzieciom pytanie.
— Kto jest najbardziej znanym człowiekiem na świecie? Które z was udzieli prawidłowej odpowiedzi, dostanie nagrodę — nowy piórnik.
Z ostatniej ławki zgłasza się Jasio.
— Najbardziej znanym człowiekiem na świecie jest Lenin.
— Brawo Jasiu, wygrałeś piórnik!
Jasiu wraca do swojej ławki ze spuszczoną głową i szepcze do siebie.
— Przepraszam, Winetou. Biznes to biznes.

W przedziale wagonu jedzie mama z małym synkiem, a na przeciwko siedzi zadbany pan w średnim wieku.
— Proszę pana, czy ma pan żonę? — pyta się malec.
— Nie, chłopcze.
— A samochód pan ma?
— Mam.
— A dużo pan zarabia?.
— Owszem, niemało.
— Mamusiu, o co jeszcze miałem się zapytać tego pana?

Bogaci rodzice, bardzo zajęci robieniem pieniędzy, nie bardzo mają czas zajmować się swoim synkiem. Wynajęli dla niego guwernera — studenta.
Gdy chłopiec skończył 10 lat rodzice uznali, że trzeba go uświadomić. To niewdzięczne zadanie powierzyli, rzecz jasna, guwernerowi. Ten zmieszał się nieco.
— Dobrze, ale sprawa jest delikatna, chciałbym zostać z nim sam na sam w pokoju.
Rodzice się zgodzili i wyszli, ale zaczęli podsłuchiwać pod drzwiami.
— Pamiętasz Jasiu — mówi guwerner —jak w zeszłym miesiącu pojechaliśmy za miasto?
— Jasne, że pamiętam.
— A pamiętasz, co robiliśmy z tymi dziwkami, cośmy je ze sobą wzięli?
— Pewnie, że pamiętam.
— To wyobraź sobie Jasiu, że żuczki i motylki robią to samo.

Lekcja geografii. Pani wzywa do tablicy Zygmunta.
— Powiedz mi proszę, gdzie jest wieża Eiffla?
— Nie wiem proszę pani, ja jej nie brałem.
— Kpisz sobie ze mnie, przyprowadź jutro matkę!
Na drugi dzień oburzona nauczycielka mówi do matki Zygmunta.
— Proszę sobie wyobrazić, pytam się pani syna, gdzie jest wieża Eiffla, a on mówi, że jej nie brał.
— Droga pani nauczycielko, może brał, może nie brał, w każdym razie do domu jej nie przyniósł.
Czerwona ze złości nauczycielka biegnie do dyrektora szkoły.
— Panie dyrektorze, to jest prawdziwy skandal. Pytam się Kowalskiego, gdzie jest wieża Eiffla, a on mówi, że jej nie brał. Wzywam jego matkę, a te mówi mi prosto w oczy, że do domu jej nie przyniósł. I co pan na to?
— A z której klasy jest ten Kowalski?
— Z VI c.
— Z VI c? To on chyba jej rzeczywiście nie odda.

Na lekcji polskiego dzieci rozwiązywały wraz z panią krzyżówkę. Wszystkie wyrazy zostały odgadnięte, z wyjątkiem jednego. Była to część ciała ludzkiego składająca się z pięciu liter. Pierwsza litera p, ostatnia a. Nikt z dzieci nie wiedział z wyjątkiem Jasia, który czerwony z emocji zgłaszał się do odpowiedzi. Pani nie chciała go słuchać, bowiem Jasio znany był z upodobania do wymieniania brzydkich wyrazów. W końcu jednak ustąpiła.
— To jest pięta, proszę pani.
— Brawo Jasiu, doskonale! Podoba mi się twój tok myślenia.
— Proszę pani, teraz ja mam dla pani zagadkę. Co to jest: długie, giętkie, na trzy litery, w środku u.
Pani zaczerwieniła się i wyrzuciła Jasia z klasy. Po lekcji rozżalony malec zgłasza się do niej i prosi o uzasadnienie kary.
— Chciałeś powiedzieć brzydkie słowo.
— Wcale nie. To słowo to łuk, ale podoba mi się pani tok myślenia.

Ojciec pyta się synka, czy chciałby mieć braciszka czy siostrzyczkę. Pytanie jest na czasie, jako że matka leży na porodówce.
— Kiedy ja się wstydzę...
— Ale nie wstydź się, jesteś już dużym chłopcem.
— Chciałbym mieć konia na biegunach, ale boję się czy mamie c... nie pęknie.

Jasio z VIII c jest największym chuliganem w całej szkole. Dyrektor kazał mu wezwać do szkoły matkę. Na drugi dzień Jasio przychodzi do szkoły bez matki.
— Gdzie matka?
— Nie żyje. Walec ją wczoj ąj rozjechał.
— Biedny chłopcze, współczuję ci. Proszę, niech ojciec przyjdzie do szkoły, zastanowimy się nad twoim dalszym losem.
— Ojca wczoraj też rozjechał walec.
— Oj biedaku, co ty teraz będziesz robił?
— Jak to, co? Będę dalej jeździł walcem!




v:1.6.3   3.16 id: 451155