Sprawy damsko-męskie

Spotykają się dwie przyjaciółki:
— Oj kochana, jak ty schudłaś! Co się dzieje?
— To przez męża. Pije, bije mnie...
— To zgłoś to na policję, albo rzuć go!
— Nie mogę.
— Dlaczego?!
— Mam jeszcze siedem kilo nadwagi...

— Wiesz, moja żona jest chyba nienormalna. Hoduje w naszym mieszkaniu czterdzieści żółwi...
— To tylko świadczy o jej miłości do zwierząt.
— Ale w mieszkaniu strasznie śmierdzi!
— Przecież można otworzyć okna i wywietrzyć...
— Akuratl Żeby mi wyfrunęło moich pięćdziesiąt kanarków!

Młoda małżonka skarży się, że mąż nie chce z nią współżyć:
— Wiesz, moja droga, musisz zadbać o siebie, o swoją higienę osobistą. Wykąp się, kup dobre perfumy, ładną bieliznę — radzi koleżanka.
Niechciana małżonka kupiła cały flakon wody brzozowej, dokładnie się nią wysmarowała i w nocy zaczyna dobierać się do męża. Ten wcale nie przejawia ochoty na miłosne igraszki. Zawiedzona małżonka pyta się:
— Nie czujesz, jak pachnę?
Mąż przez chwilę skupia uwagę na zapachu żony, po czym mówi:
— Wiesz, pachniesz jak ktoś, kto się zesrał w lasku brzozowym...

Pacjent opowiada psychiatrze o swoich kłopotach. — Co noc prześladuje mnie ten sam koszmarny sen.
Śni mi się, że po całym mieszkaniu goni mnie teściowa z krokodylem na smyczy.
Widzę wyraźnie te okropne żółte oczy, chropowate czoło, ostre zębiska...
— To rzeczywiście brzmi groźnie...—przyznaje psychiatra.
— Tak, a krokodyl wygląda jeszcze gorzej.

Młoda żona skarży się swojej matce:
— Już mnie nie bawią rozmowy z mężem...
— Dlaczego?
— Co ciekawego może powiedzieć człowiek, który nigdy, w żadnej sprawie nie ma racji...

* * *

Po długich namowach, prośbach i groźbach mąż wreszcie kupił swojej żonie piękne futro.
Ona gładzi je zachwycona i mówi:
— Żal mi tylko tego biednego stworzenia, które dla mojej przyjemności zostało obdarte ze skóry...
— Dziękuję kochanie, że pomyślałaś wreszcie o mnie... — wzdycha mąż.

Spotkali się dwaj przyjaciele. Jeden z nich skarży się, że nie umie podrywać dziewczyn. Ten drugi twierdzi, że jest w tej konkurencji ekspertem i chętnie nauczy kumpla jak to się robi.
Poszli do kawiarni, siedli przy stoliku. Obok nich siedzi ładna dziewczyna. „Nauczyciel" wyjął karteczkę napisał „Ładną ma pani nóżkę" i podał dziewczynie. Ta odpisała mu „Drugą też". „No to spotkajmy się jutro między pierwszą a drugą!' — zaproponował na piśmie. Ta skinęła głową.
Minęło kilka dni i nieśmiały wyruszył na samodzielny podryw. Wszedł do kawiarni, usiadł obok stolika ładnej dziewczyny i napisał na karteczce „Ładną ma pani nóżkę". „Drugą też" —brzmiała odpowiedź. „No to spotkajmy się jutro między trzecią a czwartą" — napisał chłopak.
Dziewczyna zaczerwieniła się napisała i podała karteczkę. — „Między trzecią a czwartą, to możesz spotkać się z krową".

Marynarz wraca wcześniej z rejsu w czasie gdy żona przyjmuje kochanka. Wypycha go w pośpiechu nagiego na balkon.
Przyjmuje serdecznie męża, podaje mu kolację. Jako, że jest zima a mieszkanie na 10 piętrze, facet nie ma szans.
Puka do drzwi balkonu. Otwiera mu zdziwiony marynarz:
— Bardzo pana przepraszam, byłem właśnie u sąsiadki na górze, kiedy wrócił jej mąż. Zeskoczyłem na wasz balkon. Czy mógłby mi pan pomóc?
— Panie, my mężczyźni musimy sobie pomagać. Pożyczył facetowi swoje ubranie, poczęstował kieliszkiem wódki. Wieczorem kładąc się do łóżka nagle się zamyślił:
— Maryśka, albo ty jesteś kurwa, albo nam piętro dobudowali.

Mąż ma ochotę napić się wódki. Idzie do lodówki, bo wie że tam stoi flaszka. Przyłapała go na tym żona i mówi:
— Zostaw, jak stoi to niech stoi, może ja do kogoś pójdę, albo ktoś do mnie przyjdzie...
Mąż odszedł jak niepyszny. W nocy żona ma ochotę na kochanie, a on do niej:
— Zostaw, jak stoi to niech stoi, może ja do kogoś pójdę, albo ktoś do mnie przyjdzie...

Na plaży leży rozebrana, ładna dziewczyna. Obok niej położył się facet z radiem. Nastawiając radio, niby przypadkiem, pogładził ją po piersiach.
— Panie, co pan robi?!
— Szukam Radia ZET...
Dziewczyna spojrzała krytycznie na jego kąpielówki.
— Z taką anteną to pan nawet RMF FM nie złapie.

Jest późny wieczór. Małżeństwo nazajutrz będzie obchodzić 25-lecie swego związku. Oboje są zamyśleni.
„Ciekawe, co mój kochany mąż kupi mi na ten jubileusz? — myśli żona. Może złotą kolię?"
„Cholera jasna — myśli mąż — gdybym ją wtedy zatłukł, jak sobie planowałem, to jutro wychodziłbym z więzienia".

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...

Mąż wcześniej wrócił z pracy do domu i niespodziewanie zastaje żonę, która nago leży w wymiętoszonej pościeli.
— Co ty kochanie?
— Źle się czuję, chyba chora jestem, więc się położyłam.
Małżonek chce powiesić płaszcz do szafy, a żona krzyczy:
— Nie otwieraj szafy, bo tam straszy...!
— Ależ kochanie, nie opowiadaj głupstw...
Otwiera szafę i widzi swego sąsiada, zupełnie gołego.
— No wiesz Władek, tego bym się po tobie nie spodziewał. Żona chora, a ty ją jeszcze straszysz...

Pewien młody rolnik zaraz po ślubie wybrał się ze swoją lubą w podróż bryczką. Ledwo wyjechali z obejścia, a koń się potknął tak, że mało nie wywrócił bryczki.
— Raz! — powiedział rolnik i pogroził koniowi palcem. Ujechali kilka kilometrów i koń znowu się potknął narażając pasażerów na niebezpieczeństwo.
— Dwa! — powiedział rolnik i zdzielił konia batem. Jadą dalej i koń potyka się po raz trzeci.
— Trzy! — mówi spokojnie rolnik, zatrzymuje bryczkę, wyjmuje spod siedzenia obrzyn i strzela koniowi prosto w łeb.
— Coś ty zrobił, idioto! To był nasz jedyny koń! — naskakuje na niego żona.
— Raz!

Pewien młody mężczyzna, miłośnik kobiet, miał mówiącą papugę. Często przyprowadzał do domu dziewczyny i zdarzało się, że w najgorętszym momencie amorów papuga zaczynała wtrącać swoje komentarze. Peszyło to dziewczyny, które ubierały się i wychodziły. Któregoś dnia, oczekując na przybycie szczególnie atrakcyjnej pani, facet powiedział do papugi:
— Łeb do ściany i ani mru-mru, bo ci go ukręcę.
Akcja miłosna w toku. Papuga siedzi posłusznie odwrócona tyłem do tapczanu. W pewnym momencie słyszy głos.
— Zarzuć mi nogi na szyję. Papuga nie wytrzymuje.
— Czort tam z łbem. Muszę zobaczyć ten numer.

Pani Kowalska nie może doprosić się od męża, aby ten wymienił przepaloną żarówkę, naprawił cieknący kran, czy też połamane drzwiczki od szafy.
— Nie jestem elektrykiem. Nie jestem hydraulikiem. Nie jestem stolarzem — słyszy Kowalska w odpowiedzi na swoje wymówki.
Któregoś dnia Kowalski wraca z pracy i widzi zdziwiony, że żarówka jest wymieniona, kran nie cieknie, i szafka jest naprawiona.
— Kto to wszystko zrobił?
— Sąsiad z góry.
— Ile za to wziął?
— Nie chciał pieniędzy. Powiedział, że albo mam mu zaśpiewać, albo mu się oddać.
— I zaśpiewałaś?
— Nie jestem śpiewaczką.

W Akademii Medycznej podczas wykładu docent zbiera materiał do swojej pracy naukowej.
— Proszę państwo, kto z was współżyje codziennie — proszę podnieść rękę do góry... dziękuję. Kto współżyje raz na tydzień... — dziękuję. Kto raz na miesiąc... dziękuję. Kto raz na rok... — dziękuję.
— To ja panie profesorze raz na rok, tu jestem.
— Dziękuję bardzo.
— Tu jestem panie profesorze, to ja raz na rok.
— Tak wiem, ale dlaczego pan się tak cieszy?
— Bo to już jutro!!!

Chłopak i dziewczyna splecieni w miłosnym uścisku.
— Nie wiem dlaczego ja to z tobą robię? Jesteś taka brzydka!
— Mam przecież w sobie coś ładnego...?
— Tak, ale ja to zaraz wyjmę.

Do pani Kowalskiej wpada znajomy męża w czasie, gdy ten jest w pracy. Piją herbatkę, w końcu znajomy proponuje Kowalskiej, że da jej milion złotych, jeśli mu się odda. Ta po krótkim wahaniu Kowalska godzi się. O czwartej przychodzi mąż z pracy i już od progu woła:
— Czy był tu rano Franek?
— No, był... — mówi przestraszona Kowalska.
— Oddał ten milion złotych, co był mi winien?

— Jakie są rodzaje kobiet?
1. Rusałki — ten mnie rusał, tamten rusał.
2. Damy — temu damy, tamtemu damy. .
3. Kotki — ten mnie miał, tamten miał.
4. Złote rybki — rypią się jak złoto.
5. Słomiane — rżną się jak sieczka.
6. Pobożne — najchętniej leżą krzyżem.
7. Dziecinne — co do rączki, to do buzi.
8. Chemiczne — rozkładają się w temperaturze pokojowej.
9. Partyjne — przyjmują wszystkich członków.
10. Domatorki — byle komu, aby w domu.

Synek nakrył rodziców w intymnej sytuacji.
— Co robicie?
— Popycham mamę — odpowiada mimowolnie spłoszony ojciec.
— To jeszcze nic — stwierdza rezolutny synek — wczoraj jakby się mama nie opierała o szafę, to pan listonosz by ją na pocztę zapchał.




v:1.6.3   3.16 id: 381157