Żołnierz rosyjski dostał w czasie wojny tygodniową przepustkę. Trzy dni jechał do domu na nartach, dzień pobył w domu i trzy dni wracał do jednostki.
Po powrocie przywitał się z kolegami, wyciągnął z plecaka pół litra samogonu i mówi:
— Kto zgadnie, jaka była moja pierwsza czynność po przybyciu do domu, ten dostanie tą butelkę.
— Użyłeś żonę — zgaduje Iwan.
— Butelka twoja. Wyciąga drugą butelkę.
— Kto zgadnie, jaka była moja druga czynność po przybyciu do domu, ten dostanie tą butelkę.
— Użyłeś żonę — zgaduje Sasza.
— Butelka twoja.
Wyciąga trzecią butelkę.
— Kto zgadnie, jaka była moja trzecia czynność po przybycijltlo domu...
— Użyłeś żonę — zgaduje na pewniaka Siergiej. "
— Nie, zdjąłem narty...

  Różne

Inne:

Dlaczego mężczyzna, oświadczając się kobiecie, klęka przed nią?
Aby być na wysokości zadania i wiedzieć, czym to pachnie.

Przychodzi baba do lekarza z chorym dzieckiem. Lekarz bada je dokładnie, po czym mówi:
— Niech się pani rozbiera.
— To nie ja, to dziecko jest chore.
— Jemu już i tak nic nie pomoże. Zrobimy nowe.

Przychodzi baba do lekarza.
— Panie doktorze, oboje z mężem mamy już po 80 lat. Jeszcze by się nam chciało, ale już nie wychodzi...
Lekarz dał jej dwie tabletki. Czerwoną dla niej i czarną dla dziadka. Baba miała sklerozę i pomyliła tabletki. Po tygodniu przychodzi do lekarza z pretensjami.
— Co też pan nam dał za świństwa. Ja przez dwa dni leżałam sztywna, a mężowi się pootwierały wszystkie rany.

Lekarz — psycholog, bada w wojsku żołnierza.
— Co to jest? pyta się rysując kółko.
— Goła baba.
— A to? — rysuje kwadrat.
— Goła baba. ,
— A to? — rysuje trójkąt.
— Goła baba.
— Szeregowy, wy jesteście zboczeni!
— Ja!? A kto mi te gołe baby rysował?

Ojciec pyta się synka, czy chciałby mieć braciszka czy siostrzyczkę. Pytanie jest na czasie, jako że matka leży na porodówce.
— Kiedy ja się wstydzę...
— Ale nie wstydź się, jesteś już dużym chłopcem.
— Chciałbym mieć konia na biegunach, ale boję się czy mamie c... nie pęknie.

Na lekcji biologii pani pyta się Jasia.
— Jaki pożytek mamy z gęsi?
— Smalec.
— I co jeszcze?
— Smalec.
Jasiu, na czym śpisz w domu? Na łóżku.
— A co masz pod głową?
— Poduszkę.
— A co jest w poduszce?
— Dziura.
A co wyłazi dziury?
— Pierze.
No właśnie. To powiedz Jasiu, co mamy z gęsi...?
Smalec.

Przychodzi mysz do baru, staje na progu i pyta się szeptem barmana:
— Czy jest kot?
— Jest, ale śpi.
— To poproszę setkę i już uciekam.
Po chwili wraca.
— Kot jeszcze śpi?
— Śpi.
— To nalej mi jeszcze setkę. Mysz wypiła, otarła wąsy, czknęła.
— Jeszcze raz seta i obudź kota!

Zajączek chodził po lesie i opowiadał wszystkim zwierzętom, że pisze pracę magisterską na temat „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy". Gdy to usłyszał wilk, rzucił się w pogoń za zającem. Wpadli w krzaki, zakotłowało się, a potem rozległ się drżący głos
wilka.
— Tak, to prawda, wilki są głupsze od zajęcy. Po chwili wilk wyszedł z krzaków ze złamaną łapą, naderwanym uchem i potarganą sierścią. Za nim wyszedł niedźwiedź i otrzepując łapy powiedział — Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest jej promotorem...

Znany pisarz zamieszkał w czasie urlopu wraz z żoną u gazdy w Zakopanem. W dzień chodził na wycieczki, a w nocy pisał książkę. Nie podobało się to gaździe, bowiem energia elektryczna kosztuje... Wypomniał to pisarzowi. Ten, aby zakpić z górala, odciągnął go na stronę i mówi:
— Wiecie gazdo, przy świetle to się znacznie lepiej robi...
W nocy podczas pisania raz po raz zerkał w okno, bo u gazdy przez cały czas, aż do rana, paliło się światło. Spotykają się rano.
— No i co gazdo, przy świetle lepiej?
— Iii tam, lepiej. Ino dzieciska miały ubaw.

Agitator przekonuje górali o dobrodziejstwach kolektywizacji ziemi.
W swoim wywodzie często używa argumentu — „Należy iść z prądem".
Zaczyna się dyskusja. Górale wypychają naprzód starego Stacha, który jest najbardziej wygadany:
— Ja tam panocku człek nieuczony, na polityce się nie znam. Ale rybak jestem co się zowie i wiem, że z prądem to byle gówno płynie, a pod prąd jeno ślachetna ryba.

Zorro wybrał się w zaloty do swojej ukochanej. Postawił konia pod oknem i mówi mu:
— Stój tu, gdyby wrócił jej mąż ja wyskoczę przez okno i uciekniemy.
W trakcie pieszczot ktoś nagle energicznie puka do drzwi. Zorro chwyta spodnie w garść i wyskakuje przez okno.
Drzwi się uchylają, koń wsadza łeb i mówi do dziewczyny:
— Gdyby Zorro chciał skakać to powiedz mu, że stoję w sieni bo pada deszcz...

Rybak, lubiący wypić, złapał złotą rybkę, a ta obiecuje mu spełnić trzy życzenia. Rybak nie bardzo wierzy, więc dysponuje ostrożnie.
— Spraw, aby woda w tym wiadrze zamieniła się w wódkę. Rybak schyla się, próbuje. Wspaniała, schłodzona „Wyborowa".
— Spraw, aby cała woda w tym jeziorze zamieniła się w wódkę. Rybak pochylił się, spróbował, po czym rzucił się głową naprzód. Pił, pił prawie do utraty przytomności.
— Rybaku, jakie jest twoje trzecie życzenie.
— A, dobra rybko, postaw pół litra i jesteśmy kwita.

Na przyjęciu znany kawalarz opowiada kolejny dowcip.
— Wiecie, jak się w Afryce poluje na strusie? To bardzo proste. Bierze się łysego faceta, zakopuje w piasku tak, aby wystawał mu tylko czubek głowy. Przychodzi struś, myśli, że to jajko, siada na nim, a wtedy facet łapie go za nogi.
Jednej ze słuchaczek bardzo się ten dowcip podobał, więc, gdy za kilka dni znalazła się na innym przyjęciu, postanowiła go „sprzedać".
— Wiecie państwo jak w Afryce poluje się na strusie? To bardzo proste. Bierze się łysego faceta, zakopuje tak aby mu wystawały tylko jajka. Przychodzi struś, siada na nie i facet go łapie...
...Zaraz, ale zapomniałem dlaczego ten facet miał byćłysy.

Nowy dyrektor zaczął robić porządki w ZOO. Już wkrótce zorientował się, że najgorzej dzieje się w pawilonie małp. Zwierzęta są zaniedbane, klatki brudne. Okazało się, że dozorca jest zbyt powolny i nie nadąża robić porządków.
Właściwie powinienem was zwolnić mówi dyrektor, ale jesteście niedługo przed emeryturą, to mi was szkoda. Przeniosę was do żółwi, one są tak powolne jak wy. Powinniście sobie poradzić.
Po miesiącu okazuje się, że żółwie są zaniedbane, a w ich klatkach brudno. Dyrektor wzywa pracownika na ostateczną rozmowę.
Ja się chyba rzeczywiście nie nadaję do pracy w ZOO mówi do dyrektora pracownik. Co ja się schylę ze szmatą, to te żółwie tylko myk, myk...

Bitwa o Anglię kończy się klęską niemieckiej Luftwaffe. Hitler rozkazuje wezwać do siebie mądrego rabina, aby ten podpowiedział mu, w jakiś sposób zawojować Anglię. — Jest na to prosty sposób — doradza rabin. Potrzebna jest do tego laska Mojżesza, dzięki której rozstąpiły się wody Morza Czerwonego przed uciekającymi z Egiptu Żydami. Gdybyś miał taką laskę, twoje wojska przeszły by suchą nogą kanał La Manche.
— A gdzie jest ta laska?
— W muzeum.
— W którym muzeum?
— W British Museum w Londynie.

Indianie złapali kowboja, przywiązali do pala i tańczą wokół niego taniec śmierci.
— Ty, ale masz przerąbane — odezwał się nagle do kowboja jego anioł stróż.
— To co mam robić?
— Ja ci poluzuję więzy, a ty złap za tomahawk i zabij wodza Indian.
Tak się też stało, ale Indianie szybko otrząsnęli się z zaskoczenia, złapali kowboja i znowu przywiązali go do pala.
— Ty — zagaduje znowu anioł stróż.
— Co?
— Teraz to dopiero masz przerąbane...

Niemcy wykryli w wiosce partyzantów. Ustawili wszystkich mieszkańców w szeregu.
— Za sprzyjanie leśnym bandytom wszyscy mężczyźni pójdą do obozu, młode kobiety wywieziemy na roboty, a stare zaraz zgwałcimy obwieścił SS-man.
Z szeregu występuje młody mężczyzna.
— Panie oficerze - błagam zostawcie w spokoju moją babcię. Ma już osiemdziesiąt lat...
— Milcz szczeniaku - odpowiada zdenerwowana babcia. Wojna ma swoje prawa...

Kowalski po wypłacie wypił w barze pół litra wódki z kolegą. Mieli ochotę na jeszcze, więc Kowalski zaprosił go do siebie do domu.
— Siądźmy w kuchni, bo w pokoju śpi żona, nie będziemy jej przeszkadzać.
Gdy Kowalski wyszedł do łazienki, jego kolega po cichu zajrzał do pokoju.
— Franek, twoja żona śpi z jakimś facetem!!!
— Ja go znam, nie warto go budzić, on nie pije wódki...

Pacjent opowiada psychiatrze o swoich kłopotach. — Co noc prześladuje mnie ten sam koszmarny sen.
Śni mi się, że po całym mieszkaniu goni mnie teściowa z krokodylem na smyczy.
Widzę wyraźnie te okropne żółte oczy, chropowate czoło, ostre zębiska...
— To rzeczywiście brzmi groźnie...—przyznaje psychiatra.
— Tak, a krokodyl wygląda jeszcze gorzej.


v:1.6.3   3.17 id: 571149